RSS
sobota, 08 czerwca 2013

Dziś ja Guliver pies asystujący miałem wyjątkowy dzień... osiem lat temu przyszedłem na świat na którym spotkałem swoją panią :) Przyszedłem trochę jak posłaniec z nieba bo dzień moich urodzin był dniem śmierci taty mojej pani więc przejąłem tę rolę opiekuna wchodząc w pustkę straty...

Nie spodziewałem się imprezy ze względu na nasze trudności wszelkiej natury ale rzeczywistość okazała się bardziej kolorowa bo urodziny odprawiły mi 2 księżniczki Zosia i Basia którym bardzo serdecznie za to dziękuję :)
Dostałem piękną laurkę i smaczny prezent - sam zaś jako czarodziejski pies z pomocą pewnej równie czarodziejskiej sowy mogłem wyczarować dla swoich gości pyszną szarlotkę :)

Popołudniu Kinga Marta Messi i ich rodzice w ramach moich urodzin wybrały się z nami na długi spacer z psiowym bieganiem.

 

poniżej fotorelacja z urodzinek w wersji przedpołudniowej czyli Basia i Zosia na moich urodzinach


Piękne laurki

Wspólne zdjęcie

Czarodziejskie ciasto od wyjątkowej sowy

Zosiowe mizianki

Basiowe przytulanki:D

 

Dziękujemy Mamie dziewczynek Kindze za siły i czas oraz chęci w pokonywaniu trudnych dróg

23:59, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 czerwca 2013
czwartek, 23 maja 2013

21:23, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 maja 2013
piątek, 03 maja 2013

W tym roku maj rozpoczął się kroplą deszczu która dzieląc się na miliony innych ubogaca nam doznania wypoczynkowe

1-go maja napędziłem moim właścicielom stracha spuchniętą łapą a raczej śródstopiem dlatego z mojego powodu wylądowaliśmy "pół prywatnie pół medycznie" u naszych zaprzyjaźnionych weterynarzy na majowym podwieczorku i mieliśmy okazję pierwszy raz degustować francuski deser broule - pani twierdzi że to było przepyszne pan również ja jak zwykle nie miałem okazji uczestniczyć bezpośrednim doświadczeniem smakowym  w tych częściach spotkania związanych z jedzeniem dlatego z opinią się wstrzymam. Okazało się że z moją nogą wcale tak źle nie jest dlatego po drodze  z podwieczorku odwiedziliśmy również naszych znajomych Arka, Olę i Ewelinę sprawiając im chyba odrobinę radości niespodziewaną wizytą.

2 -go maja oficjalnie rozpoczęliśmy z panią zawodowe odrodzenie i po tak długiej przerwie mieliśmy popołudniu zajęcia z Wiktorem i jego siostrą Laurą.
Więc od poniedziałku po 4 miesiącach leczenia zamierzamy wrócić do pracy bo stan zdrowia Eweliny pozwala już na taki ruch - nie wiecie jak bardzo się z tego cieszę :))))))))

Dziś 3-go maja też był wyjątkowy dzień bo moi właściciele pojechali na kilka godzin na uroczystość Komunii Świętej Laury - siostrzenicy pani - my z Guciem zaś mieliśmy kocio psi leniwy dzień odpoczynku.

A JUTRO>>

Przed panią pierwsze zajęcia hipoterapii od 4 miesięcy - TRZYMAJCIE KCIUKI :)

23:54, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 kwietnia 2013

Dochodzę do wniosku że u schyłku siódmego roku życia gdy stałem się ja i moi właściciele prawowitym mieszkańcem ŁAZISK GÓRNYCH zaczynam zupełnie inaczej funkcjonować - jestem szczęśliwy nie tylko dlatego że mam swój dom kochających ludzi i misję do spełnienia ale również mam tu więcej psich możliwości na kudłatych kumpli i świetne merdające kumpelki oraz co równie ważne baaaaaaaaaaaaaaaardzo dużo możliwości spacerowych.
Czasem nawet zapominam że ze względu na wiek powinienem być już stateczniejszy i trochę mniej szaleć no ale cóż przecież nic nie poradzę na to piękne uczucie kiedy zdaje się że można przegonić wiatr.

Dziś też po raz pierwszy w moim asystenckim życiu byłem z moją panią u dentysty (wcześniej mieliśmy stomatologa piętro niżej i on bardziej niż pani leczenia bał się mnie dlatego nie miewałem takich okazji)
Kurcze od progu jakoś mi się włos na karku jeżył ze strachu na myśl o tym okrytym złą sławą zawodzie ale starałem się dodawać pani otuchy.
Obsługa Poradni Stomatologicznej była bardzo dla nas miła i chyba również cieszyli się z faktu że ja jestem z moją panią. Podobnie było i w samym gabinecie Lekarz stomatolog najstarszy stażem na nasz widok zapytał jak się później okazało lekarza mojej pani czy potrafi zdjąć kamień z psich zębów. Chciałem wyjaśnić że to nie ja jestem pacjentem ale wyręczyła mnie moja Ewelina dzielnie znosząc niezbyt przyjemny zabieg a potem ja w nagrodę że jej grzecznie towarzyszyłem dostałem pyszną zimną wodę bo czekał nas jeszcze "Spacer" do naszego domu.

 

Miło wiedzieć że w tym miasteczku - może ze względu na pewien o mnie artykuł jest zdecydowanie wysoki poziom świadomości roli jaką w życiu mojej pani pełnię ja :)

23:51, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 kwietnia 2013

To była leniwa sobota nudziło mi się bo pani z naszym gościem Arkiem wyszła właśnie na moment do pracy mojego pana i tak pomyślałem że Wielkanoc minęła a do drzwi już nie zapuka świąteczny zajączek i natychmiast przypomniałem sobie że...
... w naszym pięknie wysprzątanym pokoju dziennym na błyszczącym blacie pozostał akcent nad którym pani ostatnio się strasznie głowiła bo zupełnie nie wiedziała co by z nim zrobić i tak sobie stał prowokując czasem mego kociego brata do zabawy powiewającą czerwoną chorągiewką albo soczyście zielonymi listkami majestatyczny i czekający na wyjątkowy dzień.

Zastanowiłem się chwilę i pomyślałem że przecież pani w końcu ma mniejszy nieco kaszel a za oknem jest wiosenna pogoda i to zapewne jest ten wyjątkowy dzień więc poniekąd zachowując pełnię tradycji Wielkanocych postanowiłem spożyć baranka bo przecież skoro święta są już za nami to znaczy że pańcia po prostu ma za duży z tym barankiem kłopot - dlatego też jej nieco pomogłem.

Zupełnie nie rozumiem dlaczego zamiast cieszyć się z tego powielkanocnego cudu zniknięcia baranka ona wyglądała na niezadowoloną i wystraszoną jednocześnie i prawie natychmiast zadzwoniła do naszych weterynarzy dopytując czy mogłem sobie zrobić krzywdę zjadając zielony krzaczek - wpominała też o wstążce i chorągiewce i nawet nie chciała mnie słuchać wiec przyniosłem jej wszelkie te przedmioty oprócz samego baranka bo ten cudownym nie spowodowanym przeze mnie sposobem zniknął.

Cud powielkanocny którego ludzie nie docenili  jak zwykle... co za pieskie życie...

23:56, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 kwietnia 2013

Mam wspaniałą wiadomość !!!

Nieśmiało śmiem twierdzić że chyba już jest wiosna :)

Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny dlatego uważam iż i fakt że dopiero teraz udało nam się poznać pewne 3 wyjątkowe osoby ma swój skryty cel którego my zwierzaki i oni ludzie jeszcze nie widzimy a wszystko i tak już dawno było przewidziane w planie :)

Poznaliśmy w czwartek Wiolę i jej 2 córeczki Martę i Kingę - to właśnie u nich zamieszkała Messi - pies terapeutyczny z którym przyjaźniłem się od jej szczenięcych lat i niezmiernie miło było nam się teraz spotkać kiedy zarówno w moim jak i w jej psim życiu wiele się pozmieniało.
Mieliśmy czas na wspólne zabawy i harce ale również i trochę nauki i pracy bo przecież oboje jesteśmy psami pracującymi.

Moja pani znalazła chyba wspólny język z panią Wiolą i jej dziewczynkami bo po czwartkowym spacerze widzieliśmy się jeszcze w piątek i istnieje uzasadniona nadzieja że będziemy się teraz widywać częściej (ku mojej i Messi radości:) )

zapraszam na fotorelację z 2 spacerów (które również dla Eweliny były pierwszą od 3 m-cy możliwością wyjścia na dwór dlatego cieszę się w dwójnasób :)


Ja z Kingą i Martusią


W pogoni za patykiem rzuconym przez Wiolę


Nie złapałem patyczka ale za to mam goldena z patyczkiem w pysku - pańcia będzie dumna :)


ja i Messi


Pieskie rozmowy na tematy ważne ...


Jak myślicie doszliśmy do porozumienia w omawianych kwestiach?

Dziękujemy naszym gościom za poświęcony czas miłą rozmowę i 2 świetne spacery no i oczywiście za ciasto babeczki i pyszną czekoladę :D

23:52, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 kwietnia 2013

Stanowczo protestuję przeciwko dwóm jak na razie nie zamierzającym odpuścić aspektom w moim życiu!!!!!!!!

  1. CHOROBIE MOJEJ PAŃCI
  2. ZIMIE

Obie te sprawy utrudniają nam wszystkim życie... a w tej pierwszej najbardziej przykry jest działający na naszą niekorzyść czas...
Dochodzę do wniosku że całej tej sytuacji winna jest utrzymująca się zima bo chyba nasz anioł stróż i pomocne jemu aniołki rehabilitacyjne ugrzęzły w tym śniegu i dlatego właśnie jest jak jest :( Mój pan nawet zaraz po świętach wielkanocnych własnoręcznie torował drogę do nas temu zakopanemu w śniegu zajączkowi i aniołkom rehabilitacyjnym - Baaaaardzo się starał zobaczcie sami

Dlatego pewnie w czwartek przed południem dotarła do nas Mama naszej Hani jak anioł i zajączek w jednym bo ze względu na gigantyczną ilość śniegu i fakt że mieliśmy popsuty samochód nie mogliśmy nawet zrobić zakupów bo nie było szans dojechania do sklepu dlatego też Hanusiowa mama zrobiła nam zakupy i jak się okazało dostarczyła Ewelinie prezent od zajączka który w tym roku chodził po sklepach z ubraniami bo ubrał najpierw Hanię a potem do kompletu i jej ciocię :) Dziękujemy zajączkowi który zatroszczył się o pancię :)

Obecnie śniegi nieco odpuściły więc mam nadzieję że wkrótce i odmarzną aniołki rehabilitacyjne i trochę nam pomogą w walce z chorowaniem i uda się uniknąć pobytu w szpitalu...

Jestem baaaaaaaardzo smutny od wczorajszych wieści ale pan mówi że niebawem będzie wiosna aniołki się ogrzeją w słoneczku i pewnie nam pomogą a żeby nie było mi tak bardzo źle zapewnił mi uchodrapanie czyli popołudniową porcję miziania goldena :D


I życie stało się trochę bardziej optymistyczne :D

20:14, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA