RSS
poniedziałek, 31 października 2011

Dzisiaj był jeden z tych dni kiedy mimo własnych chęci nie jesteśmy w stanie opanować emocji czy strachu... a to przykre... bo zawsze kogoś zawodzimy...

Budować można po woli bo wznosi się zawsze z trudem czy dotyczy to wierzy z dziecięcych klocków czy relacji między ludźmi...
A zaufanie to taka układanka w której poruszenie jednego elementu może zburzyć wszystko...

Fasolka to małe nasionko od którego zawsze można rozpocząć nowe budowanie.

23:52, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 października 2011

Mój niebieski przyjaciel pies podobno wyjechał w ramach francusko polskiej wymiany nie uprzedzając mnie o tym żeby nie było ogólnego przygnębienia do nas za to przyjechał pan żaba i od dziś będziemy uczyć się żyć w przyjaźni

poznajcie GO



23:58, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 października 2011

Pewne okoliczności mobilizują ludzi do myślenia... nie takiego powierzchniowego o tym co na śniadanie, jaką kurtkę założyć czy  ile pracy spędzić przy komputerze...
Raczej chodzi mi o ten rodzaj rozważań który prowadzi do logicznych wniosków czasem budzi ukryte marzenia, albo zmienia sposób patrzenia na pewne sprawy nie koniecznie nasz ale może osób które są obok i uczą się być...

Tak oto będę snuł rozważanie o tym jaki tak naprawdę powinien być terapeuta...

 

---------- i tu wykropkujemy moje i pani rozważania ------------

 

a na końcu powiemy tylko publicznie że twórczy - jakby każdego dnia miał zagrać lepiej wyznaczoną sobie rolę w teatrze życia...
Co to znaczy lepiej?
To wówczas gdy pojawia się uśmiech
Gdy chce się trudzić codziennie na nowo
Gdy elastyczny jest czas mimo jego braku dla ważniejszej potrzeby pacjenta
Gdy się uczymy by nauczyć innych nie oczekując niczego w zamian

 

Czasem jednak tak jest że zaskakuje nas dzień i ktoś sam nam pokaże jacy powinniśmy być upewni że jesteśmy we właściwym miejscu i czasie - że mamy swoją rolę do odegrania ...

                                                     



DZIĘKUJEMY ZA DOCENIENIE :)

23:57, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2011

Powinienem być psem na receptę ... dla panci do użytku stałego jako element psychoterapii po ciężkich stratach przyjaciół tych włochatych mniejszych i tych ludzkich którzy w przeciwieństwie do mnie nie zawsze są - nie zawsze chcą być obok...

Mój przyjaciel Teoś - którego bardzo pozdrawiam - snuł ostatnio rozważania o tym jaką to rolę pełnimy dla naszych ludzi...
Ja muszę sprawić sobie kompana psiego do pomocy w sprawie rehabilitacji, smutków po stracie i innych kłopotach za które płaci się za wysoką cenę
Cztery łapy angażuję w każdy moment radości w chorobach, krwotokach i tym wszystkim czego dobrem nie można nazwać ale przecież ja jeden nie zastąpię 14 braci mniejszych - kawałka życia wspomnień i planów hodowlanych ...
Nie dam rady...

Kiedyś ktoś nam bliski powiedział pani "Będziesz jeszcze mała swoją drużynę" oby te słowa kiedyś przyniosły radość i wróciły razem z marzeniami planami i łagodną ciszą.

W pamięci naszej pozostanie Kochany Charli świnkowy terapeuta i najlepszy pupil który dziś przegrał swoją walkę z chorobą :(       [*]

23:38, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 października 2011

Mija prawie  tydzień od pierwszych nieciekawych objawów zdrowotnych u mojej pani...
Przerwa w ćwiczeniach przymusowa i okolicznościowa dała o sobie znać nawrotem spastyki i co gorsza krwotoków... bo ta nasza rehabilitacja wpływa i na to...

Chyba ogłoszę jakiś konkurs pomysłów  jak dopiąć rehabilitację...

Smutny jestem bo po tygodniu trudów pani dalej źle się czuje :"(  

22:18, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 października 2011

Po kilku tygodniach wizyt u lekarzy i szukania odpowiednich okularów dziś mieliśmy z Hanusią pierwsze zajęcia psiowe i wiecie co?
To najładniejsza dziewczynka w okularach jaką znam :)
Cieszymy się bardzo że mieliśmy w tej inwestycji mały udział i że nasza kochana mysza będzie teraz dobrze widziała :D

Anegdota z dziś - czyli Moje Hanusiowe okulary

Moja pancia, mama Hani i oczywiście sama Hania udały się dziś po odbiór okularów i jak to bywa pani mówi że okularki do odbioru na nazwisko nasze albo Hanusiowe a pracownik po chwili oświadcza, że nie ma żadnych na takie nazwiska.
Po chwili uśmiecha się i dodaje:
- Mam okularki na których jest karteczka z napisem Hania, Guliver, Ewelina, ale Guliver to chyba pies prawda?
- Tak, tak ,ale on jeszcze okularów nie nosi a ja swoje mam na nosie - Oświadczyła pani powstrzymując śmiech - Te są do dla tej młodej damy.

Tak oto nabrałem pewności że jeśli kiedyś wzrok mi zacznie szwankować Pani Beata zadba i o mnie :)

Bardzo dziękujemy Pani Beacie Kustrzępa za okazane serce i pomoc
w kwestii okularków  naszej Hanusi

Pierwsze zdjęcia z zajęć w nowych okularach ze mną i fasolką na rączkach

22:37, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 października 2011

Dziś świątecznie dla wszystkich nauczycieli i mentorów :)

W związku z tym życzę pedagogom szkolnym, rehabilitacyjnym i  terapeutycznym morza nieskończonej cierpliwości i pokładu sił do pracy.

23:52, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 października 2011

Zaczął się sezon prestorkowych zajęć dogoterapeutycznych więc i my zabraliśmy się do pracy i mocną ekipą składającą się z dwóch barbetów i dwóch goldenów wzięliśmy się do pozytywnych działań :)
Miałem wielką przyjemność oko w oko i nos w nos poznać dzisiaj Mola i jego Pancię :)
(blog Mola: http://molo-dogo.blogspot.com)

A potem ...
Po dwóch i pół tygodniach przymusowej przerwy w ćwiczeniach przyszedł czas na powrót do ładu i mamy za sobą pierwsze zajęcia.

Był raport  z Gdyni i tzw kontrolowany upadek (ciekawe doświadczenie). Trochę więcej bólu i strachu niż zwykle bo nasza wzmożona sztywność mięśni dała się we znaki, ale jak zwykle opanowanie i spokojny uśmiech terapeuty czyniły cuda i wszystko było jakby bardziej przyjazne.

Podobno będzie lepiej mimo wszystko...

23:48, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 października 2011

Chciałem dzisiaj wyjść z panią na dwór a tu coś maleńkiego idzie w stronę klapek naszego terapeuty - zamerdałem przyjaźnie i zastanawiałem się ile sekund minie zanim moja pani da znać panu krzykiem o gościu z łąki, ale ona ze stoickim spokojem powiedziała panu że po naszym domu chodzi śliczna maleńka myszka.

Jak się okazało gdy pan złapał maleństwo to nie była myszka tylko cocidura suaveolens (zębiełek karliczek) Pani była zachwycona jego wyglądem i trochę jej było żal wypuszczać malucha na łąkę, ale przecież wiadomo że dzikie zwierze najlepiej czuje się na wolności.

Tak wyglądał nasz niedzielny gość
(zdjęcie ze strony http://www.birdwatching.pl)

23:55, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA