RSS
środa, 29 sierpnia 2012

Wczoraj był kosmiczny dzień...
Obudziłem się z przeświadczeniem że muszę pomóc Ewelinie bo ona po 2,5 tygodniowej przerwie w sierpniowej rehabilitacji była w nieco gorszej kondycji psychoruchowej a wczoraj moi państwo spieszyli się na spotkanie i po zjedzeniu śniadania wyszli.

Postanowiłem pomóc i ...

Wstałem z mojego legowiska przeniosłem skarpetki w inne miejsce pokoju bo jakoś wchodziły mi w kadr gdy leżąc próbowałem dojrzeć co ciekawego kryje w sobie kuchnia.
Wróciłem wtulić się w pieskowe pielesze ale przypomniałem sobie, że miałem pomóc więc z mocnym postanowieniem poprawy powędrowałem tam gdzie golden mile widziany jest tylko gdy trzeba coś podać albo otworzyć szafkę ze sztućcami czyli do kuchennego raju.

Wizja lokalna i plan był gotów
- wyczyścić patelnię
- umyć podłogę w miejscach śladów jedzeniowych
- zetrzeć blat kuchenny przy okazji chowając w bezpieczne miejsce kawałek wędliny
i najważniejsze
- przygotować panu najpiękniej jak potrafię nowe pudełko na chrząszcze - takie po 500 gramowym masełku

ZREALIZOWAŁEM ZAŁOŻENIA W 100%

Wrócili moi państwo...

I nie wiem dlaczego ale moi państwo inaczej zrozumieli wszystko co ja z wielkiego serca zrobiłem szczególnie ten punkt związany z pudełkiem na owady bo nie wiadomo dlaczego pan po znalezieniu wylizanego starannie pojemniczka zrobił dziwnie srogą minę i uznałem że to moment kiedy nie czekając na dalszy rozwój sytuacji należy natychmiast udać się na miejsce i najlepiej zniknąć...

Pani też zupełnie nie empatyczna nie zrozumiała moich przecież bardzo klarownych założeń i powiedziała że takie zachowanie można "wybaczyć" małemu szczeniakowi a nie psu który jest dorosły i doskonale zna zasady panujące w domu.
O matko! - zaraz że jestem na to za duży szkolony i w ogóle same takie a nikt nie wziął pod uwagę że ja przecież w założeniach miałem tylko pomóc w sprzątaniu a że się odrobinkę zagalopowałem... no nikt nie jest ideałem...

23:35, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 sierpnia 2012

Zbuduję sobie taki most
A on mnie zaprowadzi do takiego wczoraj
W którym jeszcze żyłaś
I będę po woli po nim szła
Żeby poczuć bezpieczeństwo którym dla mnie byłaś
A każda deska tego mostu to będzie uśmiechu chwila
Twoje kochające dłonie delikatne jak skrzydła motyla
Powiem ci wtedy mamusiu o swoich zmartwieniach
Będziemy sobie tak szły spokojnie
widząc tych którzy odeszli w drzew szumiących cieniach
Zatrzymamy się gdy na trawie
Zobaczę Lucka, Arga i Denwera
Meadline, Szamana, Dulkę no i innych
Po których pustka ciągle mi doskwiera
Na tym zielonym kawałku obłoku
Usiądę chwilę żeby z nimi pobyć
Zamknąć w swym sercu magię błogiej ciszy
I spokój słodki gdzieś z siebie wydobyć
Ty mnie Kochana na pewno zrozumiesz
Bo będę dzieckiem zawsze dla ciebie
I gdy kolejny raz wejdę na mój mostek
Znajdę pociechę w naszym wspólnym niebie...
A tu choć ciągle kryształy radości
Rozbija smutek roztrzaskują lata
Próbuję żyć i lubić swe życie
Wciąż wbrew nadziei wbrew dążeniom świata

21:21, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 sierpnia 2012

Z przykrością informujemy że w swoje dziesiąte urodziny odeszła nasza ukochana Dulka - Króliczek terapeuta który przez 8 lat służył swoim życiem zarówno dzieciom jak i dorosłym biorąc udział w szeroko pojętym procesie rehabilitacji i usprawniania psychoruchowego.


19:44, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 sierpnia 2012


Dziecięca radość z "dziećmi" w ramionach :)


i z dziećmi na zdjęciach

22:50, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 sierpnia 2012

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA