RSS
środa, 31 sierpnia 2011

Czy zawsze tak musi być że dobre chwile przeplatają się dużym smutkiem...
Dobrze że chociaż sprawy z panem terapeutą się wyjaśniły i pani trochę spokojniejsza że nikt nie zamierza ogłaszać kapitulacji i zostawiać jej mimo trudów.
....
DZISIAJ ODESZŁA KOLEJNA Z NASZYCH ŚWINEK...
jest nam przykro...

19:30, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 sierpnia 2011

Czasem naprawdę bywa ciężko i tylko siąść i płakać że znów dało się zwyciężyć gorszej stronie swojego ja, ale są rzeczy ważne cenne i ważniejsze a nawet takie których bez względu na wszystko nikt nam już nie odbierze i o tym właśnie pojawił się wpis w pamiętniku pacjenta napisany piórem i jeszcze nie wrzucony do sieci, opatrzony datą 26 sierpnia 2011roku. (pierwszy prezentuję fragment) bo już usunęliśmy awarię.

26 sierpień 2011 roku
"Jasne smugi letniego słońca tańczyły figlarnie po lustrze rozgrzanej szyby a ona otworzyła oczy budząc się z krainy resztek dziecięcego snu bo przecież w snach nigdy nie ma granic wieku płci i statusu społecznego. Uśmiechnęła się ciepło do znikającego obrazu małej dziewczynki z błyskiem w oku który miał nie zniknąć mimo upływu kolejnych 23 lat"
(...)
"Taka byłam... pomyślała pełna nadziei na cud planów na życie przepełnione miłością która będzie potrafić dać siłę na każdy kolejny trud miesiące i lata smutków, radości, rozczarowań i pasji budowania własnego ja"
(...)
"Prorocze były te moje słowa dokładnie dwa lata temu gdy się wszystko zaczęło:
Ja potrzebuję terapeuty konsekwentnego który mi nie odpuści gdy, będę się bała, gdy ogarnie mnie lenistwo, gdy w trudnych chwilach będę mówić rzeczy których tak naprawdę nie myślę. Jestem trudnym pacjentem wiem o tym, ale mimo tego chcę zacząć.
Podobno właśnie to CHCĘ dało siłę mojemu terapeucie do pracy zawsze trudnej ale momentami odpłacającej wszelkie poświęcenia czymś czego za żadne skarby w sklepie kupić nie można.
(...)
Równo dwa lata od pierwszej rozmowy z jej rehabilitacyjnym opiekunem kiedy przeżyć im przyszło wiele radości, smutków, łez strachu i triumfu zmieniło się prawie wszystko...
Lata, miesiące ,pory dnia, emocje i lęki. Doświadczenia relacje i zaufanie które ciągle uczy się istnieć niezłomnie.
Jedna rzecz jednak przez te lata stoi jak posąg raz wyrzeźbiony ręką wprawnego artysty. Trudny pacjent dalej CHCE ŚWIADOMIE CHCE  wszystkiego tego co jest nierozłączne z decyzją na tak. Również i tej niewiadomej która ciągnie za sobą czasem ból, strach i rozczarowanie, a czasem potrafi być dziecięco kolorowa i najpiękniejsza otoczona aniołami spokojnie patrzących na dziecko rodziców. Wszystko to u boku pierwszego człowieka który nauczył  doświadczeniem że można nie złamać danego słowa nie rzucić w kąd bo się znudziło mimo tego że bywa ciężko i to już dwa pełne lata.    
Tylko profesjonalista rehabilitant czy właśnie przez te życiowe nauczanie również przyjaciel mianowany na tę funkcję poza własną chęcią i wolą... z opatrzności albo losu?? "

23:57, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Byliśmy na dłuuuuuuuuuuuuuuuugim spacerze we trójkę ja pani i pan było rewelacyjnie - zobaczyłem jak wygląda tymianek, wpadłem w pokrzywy, poszukiwałem wody na pustyni jadłem z panią jogurt pitny i byłem w psim raju chyba bo nagle zatrzymał się samochód i bardzo miły pan zaczął z nami rozmawiać ale na tylnym siedzeniu jego auta siedział golden :) i Wiecie coooo :D

Bawiliśmy się razem rywalizowaliśmy o względy mojej pani i trochę się uczyliśmy :D
Szczerze to nie wiem nawet jak nasi nowi znajomi mieli na imię wiem tylko że mieszkali w Zabrzu - mimo wszystko pozdrawiamy ciepło miło nam było poznać.

23:42, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2011

Wczoraj pani była na koniach...
i byłoby super gdyby nie fakt że było jej strasznie przykro bo z powodu nawału pracy zawaliła sprawę z grafikiem do południa i po raz pierwszy dostała ostrzeżenie od terapeuty niby z nutą uśmiechu ale jednak:(
Słusznie ale nie to było najgorsze a fakt że oświadczył że teraz kiedy pancia to jedna wielka ORGANIZACJA - (czytaj myśli wyłącznie o pracy i wykonaniu powierzonego zadania) on już widzi że w poniedziałek będzie haja i pierwsza kara zamiast koni i pare innych rzeczy jeszcze a przecież to nie był cały dzień i pani po powrocie z koni  zjadła 2 posiłki wypiła może mniej ale jednak - naprawdę była tego dnia przemęczona rankiem i chciała bardzo żeby było inaczej ale duże plany mały człowiek ...
czasem tak jest przecież człowiek to nie zaprogramowany robot i może tylko się starać.
Mamy przerąbane na całej lini u wszystkich i wniosek jeden nic nie umiemy zrobić dobrze - pozostaje czekać na gromy z wszystkich stron - mała kara???

22:13, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 sierpnia 2011

22.08.2011
A dziś znowu byłem z panią na rehabilitacji w plenerze ale z chodzikiem...
Nie łatwo jest chodzić po betonie ale pani próbuje.
Jeszcze bardziej ciekawie jest wtedy gdy po raz pierwszy chodzi się boso po trawie :)

Oczywiście ja z przodu na wypadek utraty równowagi jestem przecież zdecydowanie miększy od trawy i ziemi :) Po chodzeniu przyszedł czas na siedzenie - to było wyzwanie nie lada sami zobaczcie

Zaniepokojonych uspokajam że to nie była wywrotka tylko pauza od chodzenia :)
Chodzenie i stanie było siedzenie też no to czas się podelektować jeszcze wakacyjnym niebem

poparzona ręka przykuwa uwagę ale nie martwcie się pani ma w rehabilitancie prywatną pielęgniarkę i już mniej boli.

19.08.2011
Dziś widziałem się z moją pierwszą mamą czyli Anią - tak właśnie tą samą która uczyła mnie jak być psim asystentem i dobrym psem. Nie mogłem własnym oczom uwierzyć że ją widzę ale jak dotarło do moich szarych komórek że to nie halucynacja z gorąca to był wybuch radości ogromnej.
Dziękujemy za poświęcony czas i wszelkie rady oraz przepis na wątróbkowe ciasteczka

18.08.2011
Byliśmy z panem terapeutą na lodach - pani na rowerze :)
Fajnie było choć przyznam że pani miała niezłe trudności z jedzeniem loda na rowerze :)
Próbowała jagodowych ja odrobinkę też bo chroniłem panią przed pochlapaniem się. Był przystanek w sklepie i zakupy kolejnych nowości - sok arbuzowo jabłkowy i wiecie co nawet pan terapeuta był na etapie nowości bo obaj próbowali pierwszy raz zestawienia takich smaków - śmieszne mieli miny chyba im nie do końca smakowało w pierwszej chwili ...
Kolejny dzień wakacji rehabilitacyjnych za nami.
A wieczorem pani mocno poparzyła rękę :(((((((( aż mnie boli jak patrzę  panią też.

23:19, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 sierpnia 2011

Dochodzę do wniosku że naprawdę warto się starać - powiem tak odpuściłem sobie pewne rzeczy i zrobiła się mała kaszana, ale na szczęście mam wokół siebie ludzi którzy trzymają rękę na pulsie i potrafią powiedzieć mi że nie tędy droga i wtedy wracam na właściwe tory i pani znowu chwali i nagradza czymś wyjątkowym a ja nabieram ochoty do nowych działań i strasznie się cieszę z każdego pozytywnego efektu.

W tym względzie nie wiele się z panią różnimy a może nawet jesteśmy identyczni...

Pancia też ma nad sobą dobre dusze które czasem pokazują że myślenie albo działanie nie do końca jest słuszne i starają się określić ramy w obrębie których powinna funkcjonować...
Każda taka zmiana jest bardzo trudna i czasem wzbudza silne emocje ale jak odczeka się pierwszą burzę to po woli wyłania się nadzieja że chociaż spróbujemy sprostać wymaganiom (pisze MY bo każda taka "nowość" u pani dotyczy także pośrednio i mnie)
I jak się pani stara to i nagródki są super ekstra i aż się chce dać z siebie jeszcze więcej :)

Po prawie 2 latach pracy pan terapeuta potrafi zaskoczyć pacjenta tak że radocha zaczyna się przy pierwszej informacji że będzie niespodzianka a poziom zadowolenia jest wysoki nawet w 3 dni po wszystkim.
Tym razem nagródka wiązała się z naprawdę niespodziewanym wyjazdem na konie i zaskakującą wizytą w Mc Donald's na przepysznych lodach :) Pierwszych w ich służbowych relacjach :) Bo przecież zawsze jak się widują to są w pracy - Ale nikt nigdy nie powiedział że praca nie może być ciężka a czasem niepodziewanie  przyjemna :D

W imieniu panci i swoim DZIĘKUJEMY :)
TERAZ nasza kolej na jeszcze wakacyjny rewanż służbowo lodowy :)

23:46, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Przydał nam się z panią ten dodatkowy dzień odpoczynku bo nawet spaliśmy długo ...
A popołudniu na 4h wybyliśmy na długodystansowy spacer - oczywiście z przystankiem na colę w puszce i widokiem na konie.  Dystans ok 7 km ale co ja będę wam mówił jak większość chce zdjęć.
Wg. życzenia drodzy państwo - historyjka zdjęciowa - Odpoczynek aktywny dzień drugi.



Na początek zaaaaaaaaaaaabawa!!!!

Po pierwszych 4 km wiatr w uchu :) i zdjęcie w pół szczeku :)

Nowe horyzonty odkrywam w towarzystwie sióstr mniejszych zwanych podobno kurami :)
Potem kolejne 3 kilometry i język po pachy a raczej łapy

Wielki nie?
To na dowód gdybyście mi nie wierzyli
A na końcu padnięty pies zbiera siły by pokonać ostatnie 10 metrów które dzielą go od pysznej zimniutkiej i świeżej wody

Pozdrowienia :D

19:21, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 sierpnia 2011

Wakacje po woli chylą się ku zachodowi... a moja pancia nie zmieniła środowiska nawet na 1 dzień za to jak mogła starała się chociaż mi urozmaicić wolny od szkoły czas i właśnie z tego względu mieliśmy dzisiaj gości.
Przyjechała do nas nasza Koleżanka Aneta - Pieszczotliwie zwana szczypiorkiem i przywiozła ze sobą przyszłą psią asystentkę Messi - Goldenka spakowanego w zip :)

Zanim nadszedł czas na tzw. wolnobieg popracowaliśmy trochę i po raz pierwszy pani przemierzała nasze mieszkanie o chodziku ze mną na smyczy - Trudna sztuka dla nas obojgu bo oboje czujemy się nieswojo w tych innych perspektywach ruchu dwu i czteronożnego - przed nami jeszcze 1,5 miesiąca przygotowań i treningu w chodzeniu pani żebyśmy mogli pod okiem trenera nauczyć się perspektywy kierowania "sobą" na stojąco :D Staramy się. A pan rehabilitant wszelkimi sposobami ulepsza postawę pani żeby w tych nowościach które pod koniec września przed nami czuła się stabilnie i pewnie oraz umiała skoordynować ruchy z mówieniem do mnie.

To jak się okazało nie jest łatwe ale nie poddajemy się :)

Po pracy relaks Goldenowy na dłuuuuuuuuuuuuuuuugim spacerze i ważne rozmowy o psach, przewodnikach stada i relacjach jakie łączą psa z człowiekiem - Dziękujemy za wspólnie spędzony czas :)


Mój filigranowy gość Messi

Drobne i wyrośnięte na jednym zdjęciu to tzw. HARMONIA YANG I YOUNG

ODPOCZYNEK

23:57, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2011

Od czwartku do poniedziałku mieliśmy gościa :)
Przyjechała do nas na trochę wakacji jedna z siostrzenic pani Ola i było rewelacyjnie!
W czwartek uczciliśmy gościa wizytą w restauracji na frytkach bo jakoś gotować nam się nie chciało było dużo rozmów i zabawy i szybko zakończył się dzień.
Piątek - mieliśmy ambitne plany odwiedzić basen ale nam nie wyszło więc udaliśmy się na stadninę do pobliskich Paniówek pooglądać konie bo pasją do tych stworzeń pani się dzieli

pojeździć nam się nie udało ale umówiliśmy się znów na poniedziałek z nadzieją że druga próba będzie udana :) Potem przyziemne sprawy i zakupy w CH Auchan - Ola dziwiła się że wzbudzam taką sensację swoją obecnością. Wieczorem zabawa i przed snem ustalenie wycieczki do psiego fryzjera.
Sobota - Podróż do Gliwic i przyuczenie do zawodu młodej psiej fryzjerki :) (fotorelacja niżej)


Efektem ciężkiej pracy obydwu pań ja jestem śliczny!!
Niedziela - dzień odpoczynku ale nie lenistwa - Dogoterapia domowa i suuuuuuuper zabawa było nawet samodzielne zrobienie smyczy i obroży zobaczcie efekt :)

i obowiązkowo portret do kolekcji :)

Niedzielne popołudnie u przyjaciół z koleżanką w podobnym wieku to doskonały sposób na spędzenie czasu i odpoczynek
Poniedziałek - Ostatni dzień wakacji bardzo intensywnych choć krótkich od rana w rozjazdach i na przystankach

A wszystko po to by dotrzymać obietnicy obiecanej jazdy na końskim grzbiecie :)



Ostatnim elementem wakacji stała się zabawa z Julką bo dziewczyny po niedzielnym popołudniu chciały spędzić ze sobą więcej czasu ...
Co przyjemne jednak zawsze za szybko się kończy ...
Ale przed nami jeszcze nie jedne wspólne wakacje

23:53, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA