RSS
niedziela, 30 sierpnia 2009

Mamy w hodowli 2 nowe maleństwa )

21:57, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 sierpnia 2009

Minione 2 dni czas w pracy spędzaliśmy z panią wśród rehabilitantów ustalając jakiś plan działania terapeutycznego... (nie do końca wiem o co im chodziło ale pani w temacie się orientuje więc jest ok) Pokazywaliśmy z panią na pozorancie kilka przykładów zastosowania psa w rehabilitacji i wszyscy dzieliliśmy się wiedzą .

A dziś było inaczej niż przez cały czas odkąd miszkam z panią poszliśmy na tą rehabilitację i miałem stresa bo Pan Darek (terapeuta pani) ćwiczył z panią tak jak jeszcze nikt wcześniej - pani trochę się bała - nie bardzo wierzyła że pewne rzeczy może ,ale odpowiednie podejście rehabilitanta to klucz do sukcesu bo mimo obaw starała się wspóldziałać. Ja też się trochę bałem i kilka razy sprawdzałem czy z panią jest ok ale jak tylko dzielnie zapewniła że jest dobrze wracałem na miejsce. Widziałem dziś pierwszy raz jak pani chodzi i jeszcze był moment że pomogłem pani pokonać bariere lęku bo wystraszyliśmy się oboje ale ona żeby mnie uspokoić mała za zadanie pogłaskać mnie i to było by całkiem normalne gdyby nie fakt że pani wtedy pierwszy raz sama siedziała na brzegu kozetki a głaskanie mne wynagało użycia ręki co równe jest większym trudnościom z utrzymaniem równowagi ale razem jest raźniej i daliśmy radę :)

Mam nadzieję że teraz wszystko zacznie się jakoś układać i że Pan Darek będzie nam w tym układaniu pomagał.

21:54, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 sierpnia 2009

W naszym zakladzie pracy jestem już jak w domu - mam tam swoje legowisko, miskę i zabawkę no i oczywiście pojemniczek z nagródkami  :)

Poza tym wszystkim w naszym dziale powieszona jest kartka z informacjami o mnie i z instrukcją co ze mną zrobić jeśli pani ulegnie wypadkowi - moim oficjalnym opiekunem w pracy w razie wypadku moich państwa jest nasz przełżony Maciej :)

21:57, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 sierpnia 2009

Po raz pierwszy od kąd piszę tego bloga mam ochotę zamknąć się w miejscu totalnej dziczy z daleka od nowoczesnej technologii komputerów i wszelkiego rodzaju nośników współczesnych informacji... :(

Mało że w minionym miesiącu moja pani utraciła 90 % bardzo istotnych danych z komputera to jeszcze do  tej tragedii dokoptowałem się ja ... niestety. Ocalałych 10 % stanowiła płyta dvd z informacjami super istotnymi...
Cała historia zaczęła się w środę - miałem jakieś obniżenie nastroju w pracy niewiele się działo... i byłem znudzony - Nagle słyszę że mojej pani coś upadło i z wielką radością niczym Feniks z popiołów wzniosłem swoje ciało i na złamanie karku podbiegłem do pani a ona niezauważyła że coś spadło i dalej zajmowała się pracą. Rozejrzałem się dokładnie i nagle zobaczyłem. Na podłodze leżała ta najistotniejsza dla pani płyta więc wiedziałem że moja super misja - Podać płytę - jaknajbardziej się w tej sytuacji przyda. I jak zwykle z zapałem wziołem się i ja do pracy "Akcja Płyta" ale jak wiecie płyta to cieńka rzecz więc pomogłem sobie łapką i zadowolony położyłem pani płytę po lewej stronie biurka.

Zapytacie - To dlaczego masz depresje technologiczną , przecież pomogłeś?

Odpowiem - Bo ta głopia płyta była bez pudełka i nie wiedziałem że moje pazurki to nie jest dobry sposób na jej podanie... i tym sposobem moimi czystymi intencjami pozbawiłem panią ostatnich 10% kompletnych danych bo płyta się nie rozczytuje i niestety dane zostały utracone bo żadne próby podejmowane przez panią w sprawie płyty nie dały rezultatu :(

 

Pani nie jest na mnie zła bo wie że ja poprostu chciałem pomóc ale problem w związku z tym i tak pozostał.
Mam depresję technologiczną...

10:33, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
środa, 19 sierpnia 2009

 

Dzisiaj dostałem zadanie specjalne - ja agent walczący o uśmiech dzieci byłem z wizytą u 4 letniej Ewuni żeby umilić jej troszkę przepustkę szpitalną. Melduję zadanie wykonane ,bo Ewcia się uśmiechnęła :) Najbardziej podobało się jej jak szczekałem odpowiadając na pytania - Sesję na aparacie uwiecznił tatuś Ewy i jak tylko dostaniemy zdjęcia pokażę wam na pewno:)

Miło mi że mogliśmy się przydać a Ewuni i jej rodzinie życzymy odwagi i dużo siły....

EWUNIA I GULIŚ
Dziękujemy Rodzicom Ewy za zgodę na publikację zdjęcia

20:47, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Pewnie niektórzy z was pomyślą że żartuję ale w naszym zakładzie pracy mamy codziennie rehabilitację. jest ona na tak wysokim poziomie że to prawie gabinet odnowy biologicznej więc jest super :) Pani i pan korzystają ze wszelkich dobrodziejstw terapeutycznych a główny szef rehabilitacji zainteresował się nawet moją historią choroby - tym jak złamałem kość i jakiej rehabilitacji bym potrzebował...

Rehabilitanci gdy tylko byłem bez uprzęży oblegli mnie i wygłaskali casłego przy okazji masując mi nogę :)

Rewelacja !!!

20:10, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 sierpnia 2009

Zaczynamy już działania w pracy - jeździmy do dwóch siedzib inpela. Dziś byliśmy w siedzibie na osiedlu Witosa w Katowicach i podzieliliśmy się na 3 grupy

Pierwsza pracowała papierkowo
Druga graficznie ale komputerowo
Trzecia artystycznie - tworząc miniaturę obrazu na aukcję

I tak właśnie miło nam upływał dzień w pracy - ja miałem trochę laby bo moi zdjęli mi uprząż i mogłem z umiarem korzystać z dobrodziejstw miziania - ale nie o tym chciałem...

W grupie artystycznej pracowała Sylwia Korczyńska i gdy zakończyła zleconą pracę, usiadła na przeciwko mnie i przez chwilę patrzyła - zastanawiałem się co będzie dalej... po jakimś czasie okazało się że Sylwia rysowała - prawdziwa artystka rysowała właśnie mnie :)

Oto jej dzieło


Bardzo dziękujemy ja i moi Państwo za taki oryginalny prezent :)

Tych którzy zechcą zapoznać się z innymi dziełami artystki zapraszamy na jej oficjalną stronę internetową:
http://www.sylwiakorczynska.blog.interia.pl/

19:31, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Minęło 9 dni od ostatniego wpisu... pisałem że nasze królisie były chore - niestety Turliś odszedł a Matylda w dalszym ciągu jest pod opieką weterynarzy - już na szczęście naszych bo wrócili z urlopu... nie mamy nawet zdjęcia Turlisia :(
Pani na dobitkę zepsuł się komputer i utraciła się większość moich zdjęć z kilku lat wstecz....

Działo się wiele dwa dni temu zginął nam plecak w środku była moja wyprawka i kilka rzeczy pani wartość wszystkiego to ok 350 zł - znów był powód do smutku ale okazało się że plecak przypadkiem zostawiliśmy przy samochodzie i zablał go sąsiad który gdy skojarzył że samochód należy do nas zwrócił plecak bratu mojego pana.

Byliśmy wypocząć u rodziców mojego pana i zostałem "Rozpieszczanym psim wnuczkiem" - tata mojego pana przemycił dla mnie gotowaną pierś kurczaka a dzień wcześniej wyprosił dla mnie na kolację inne pyszności. Na pyszności pani z panem się zgodzili ale niedzielny kurczak poranny skończył się reprymendą i wykładem o niedokarmianiu psów pracujących.
Cały wykład skończył się tak:
- Kot dostał kawałek... a On co - Od macochy???????
Nie jestem od macochy i dlatego dostałem mięsko:)

To tłumaczenie chyba drugi raz nie przejdzie...

20:52, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 sierpnia 2009

Od kilku dni nasza Matylda i Turliś miały oznaki przeziębienia i potworny katar a na nasze nieszczęście nasi weterynarze mają wakacje i tak z konieczności udaliśmy się do kliniki w Mikołowie.
Wszystko nie wyglądało tak źle królisie dostały zastrzyki i trafiły pod moją opiekę bo państwo pojechali na zakupy i zostawili mi maluchy pod opieką. Wszystko było by super gdyby nie to że dzieciaki królisiowe  wpadły na pomysł by wyskoczyć z klatki. Pani przyszła i sie przestraszyła bo spytała
Czy ty zjadłeś Matyldę i Turlisia?
zaprzeczyłem a na dowód mojej prawdomówności wzkazałem głową w stronę biurka bo z tamtąd wyglądały 2 pary oczu naszych uciekinierów. Po chwili oba były już w klatkach

21:56, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA