RSS
środa, 28 lipca 2010

Gdyby wczoraj były twoje urodziny kupiłabym ci kwiaty
Ogromny bukiet różami pachnący, taki od serca choć nie zbyt bogaty
Nie lubiłaś przecież przepychu wolałaś  drobiazgi znaczące
Otulone łagodnym uczuciem, takie dziecięce z szczerości płynące.
Mogła to być laurka kredką rysowana
Kalekimi rączkami tworzona od rana
Nie zawsze ładna - niekoniecznie prosta
Dla ciebie ona była piekna niczym wiosna
Zawsze przecież potrafiłaś mnie w porę docenić
A mój świat przez swe czary na przyjazny zmienić
Wiedziałam że z tobą to góry przeniosę
W deszczu smutki utopię i pozbieram rosę
Do małego słoiczka te krople powkładam
A z nich gdy lata miną obrazy poskładam
Oprawione wspomnieniem ciepłej łagodności
Naszkicowane węglem kulawej miłości
Schowam je sobie  na samym dnie duszy
A gdy mi będzie smutno moje wojsko ruszy...
Pierwsze pójdą uśmiechy dziecięcej zabawy
za nimi cichuteńko zielone źdźbła trawy
Korowód - życia taniec zamknie pusta scena
Bo ciebie Droga Mamo w tym teatrze nie ma.
Siedzę teraz sama i tak myślę sobie
Szkoda że ten piękny bukiet kładę ci na grobie...

Życząc ci Mamusiu anielskiej radości
obcowania w Chrystusowej niezłomnej miłości

 

z okazji urodzin  dla Ciebie Mamo

27 lipca 2010



00:01, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 lipca 2010

Byłem dziś w zoo :)
Wybraliśmy się na tę wycieczkę w piątkę przyszywane rodzeństwo mojej panci Lenka moja pani no i ja. Zawsze jak w końcu uda nam się spotkać mamy ciekawe przygody. Mój doskonały węch mówił mi że i tym razem dodatkowa atrakcja zdarzeń nas nie ominie.
Mimo tego że wejście do wszystkich miejsc póblicznych z psem  asystentem gwarantuje nam ustawa to nasza obecność przed wrotami zoo wzbudziła sęsację.

23:35, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 lipca 2010

O mojej pani i jej koledze kiedyś pan Darek powiedział "Bliźniaki sjamskie" było tak ze względu na zbliżone reakcje nie tylko związane z rehabilitacją...
Coś w tym jest bo dziś w/w bliźniaki wybrały się do sklepu i jak zwykle wędrując dyskutowali o wszystkim co jak często mówią dotyczy porażeńców. W przerwie od poważnych dyskusji pani usłyszała historię wczorajszej wywrotki wózkowej swojego młodszego bliźniaka. I co jak myślicie?
taaaaaak macie rację włączyło się współodczuwanie, ale autentyczne bo Ewelina zaliczyła matkę Ziemię dokładnie w tym samym miejscu co jej "reakcyjny bliźniak" - Podobno aż 3 panów wybiegło z aut i rzuciło się pani na ratunek :D Potłuczone wcześniej łokcie nieco bardziej bolą a głowa  twarda bo nie rozcięta.

W myśl zasady "Każdy kto uczy się chodzić upada na tyłek" ja napisze tak:
"Każdy kto uczy się jeździć upada na głowę"

23:55, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 lipca 2010

Drodzy moi
Dziś z samego rana odwiedził nas Pan Janusz - Pogawędzili z panią o Dniach Tańca, ale cel wizyty był inny... zupełnie inny.
Moja pani otrzymała wyjątkowo cenny dla niej prezent którym jest jedno z osobistych piór Pana Janusza. Podarunek jest tym bardziej cenny że otrzymany od kogoś kto żyje środowiskiem artystycznym i mentalnie w pewnych aspektach jest pani  bliski.

 

Dziękuję w imieniu swoim i pani .

22:58, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Dziś mamy urlop. Choć ja i pani nie poszliśmy do pracy wcale nie będziemy odpoczywać Od piątej rana zaczął się nam dzień i nadrabialiśmy zaległości w pozostałych sprawach którymi sie zajmujemy. Potem również dosyć wcześnie odwiedził nas Pan Janusz w związku z czymś co wymaga odrębnego wpisu który pojawi się jeszcze dziś.
Około godziny 9.00 moja pani pozostawiła mnie w domu i pojechała z terapeutą na basen. nie było ich całe dwie godziny i ja samotny usychałem z tęsknoty i gorąca. Musieli bardzo intensywnie pracować bo rehabilitant zarządził że pancia koniecznie ma coś zjeść i napić się a potem godzinkę odpocząć zanim wspólnie ja i pani wyruszymy do Gliwic do mojego lekarza , a potem do psiego fryzjera czyli czytajcie między wierszami "hura po tym cierpliwym staniu gdy już będę piękny nastąpi zabawa z Michałem!!"  Tak w ogóle to właśnie odebraliśmy od Michała telefon z zapytaniem czy się zjawimy...
Co za pytanie drogi kolego - Do was to zawsze mawet jak przyjdzie mi w ten upał pchać panią przez całe Gliwice :)
A weterynarz hmmm tam to pani mnie będzie musiała pchać :D
No cooo?? O co wam chodzi?? -  Podział obowiązków musi być sprawiedliwy!!

---------

Michała nie było ... - No cóż serce nie sługa - Rozumiem cię chłopie:) Ale spotkała mnie niesaamowita przyjemność poszalenia z Olą - córką mojej kochanej pani Irenki. Teraz mój psi fryzjer jest nieco inny - są dwa stoły do strzyżenia, nowe piękne mebelki i dużo mamy nadzieję szybko realizujących się planów. Dobrze że ekipa ta sama z sercem, miłością i cierpliwością do puchatej klienteli.
Panie dziś poplotkowły o strojach i butach bo przecież to ważne szczególnie teraz kiedy wielkimi krokami zbliżają się  Dni Tańca, a ja znosiłem wszystko dzielnie i jest mi lżej bo choć wygld mój przypomina bardziej labradora - to cieszę się bo może się nie ugotuję w te upały.

12:05, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 lipca 2010

Ze względu na to że pani przyucza się do nowej pracy i ja muszę być kreatywny:)

Dzisiejszy dzień minął pod hasłem "Asystent pracownika biurowego w dziale transportu".
Uczyliśmy się - znaczy pani mnie jak obsłużyć ksero, drukarkę i skaner bo komputer jak widać to dla mnie nie problem :D

23:32, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Kochani doszedłem wczoraj do wniosku że terapeuta mojej pani jest wszechstronny...
Hmmm jak by to powiedzieć najłagodniej

Po niedzielnej przygodzie porannej w wyniku której mamy rany bojowe pani fizyczne, a ja stresowe pan rehabilitant stał się na moment konstruktorem od zabezpieczania pacjentów przed upadkami.
Była nawet kontrolowana akcja "upadamy" a potem łagodne - "na teraz koleżanko to skupimy się nad tym żebyś się nie przewracała wcale w taki sposób" - Bo nie mówi się pacjentom że się nie da :D
Potem mechanik czyli czas na ustawianie kątów wózka żeby pancia nie zaliczała wstrząsów mózgu
Nauczyciel - Taki od wszystkiego - począwszy od odkrywania funkcji szybkiego prania w naszej pralce, przez naukę określonych ruchów, aż po naukę jazdy na wózku której pancia mimo lat użytkowania go nie opanowała.
A jak z "opiekunką dziecięcą" - a no u nas często i ta rola pana rehabilitanta nie omija bo czasem trochę tak jest jak z dziećmi ze mną i z panią :)

Chcemy się bawić i często się udaje taka dziecięca odskocznia, tylko upilnować tak dużego "6-latka" jak pani jest trudniej.

Pozdrawiamy wszechstronnie :)

23:06, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 lipca 2010

Dziś był wyjątkowy dzień choć dla mnie i mojej pani zaczął się dość niefortunnie i zapisał się rano kilkoma zadrapaniami potłuczeniami i sińcami - no cóż - w zamian za to mieliśmy niezwykle miłe popołudnie. Przyjechali do nas przyjaciele Anita i Leszek ze swoimi dziećmi i rozprawialiśmy o tym co ostatnio stanowi dosyć dużą część naszego życia - mianowicie o Dniach Tańca i wszystkim tym co ma z nimi pośredni lub bezpośredni związek.
Był czas na wypoczynek, spacer do parku i na lody i było też coś dla mnie - upragnione zajęcia z dogoterapii z Mikołajem i Majką  - Przyznam się wam że bardzo brakuje mi tych zajęć i mojej pani też - wiele byśmy dali by móc pracować w swoim zawodzie z dziećmi - po to się w końcu uczyliśmy. Może nam się kiedyś marzenia spełnią i będzie wszystko to co nam bliskie rehabilitacja, dzieci i zwierzęta ...
Czasem jak ćwiczymy to pan Darek pozwala pobujać pani w marzeniach i mówi
- Jak otworzymy coś swojego to będziesz miała swój gabinet i te twoje upragnione dzieci.
Wtedy pani na sekundę to wizualizuje i cieszy się przez cały dzień z tych migających w dalekiej przyszłości promyków nadzieji na realizację marzeń.

18:51, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 lipca 2010

Czas na poważną interpretację życia...
Mam dziś nastrój filozoficzny chyba bo nie wiem czy tym stwierdzeniem nie obrażę jakiegoś wielkiego myśliciela...
Często uważnie obserwuję to co dzieje się z moją panią jestem wyczulony na każde drgnienie jej powiek czy wilgotność rzęs... Wiem kiedy opuszcza ją nadzieja i przygniatają codzienne problemy, widzę jak rośnie w siłę i promienieje radością gdy może się spełniać w tym co lubi... Gdy mówi całą sobą  że to właśnie jest to co kocha...

I tak przyglądam się przywołując w pamięci obrazy :

- Moja pani z przed niespełna roku - zamknięta na wszystkich, spłoszona chyba tym że w ogóle istnieje. Gotowa unieść głowę jedynie wtedy gdy ja wychodziłem na przeciw dosłownie, bądź tylko w przenośni. Pewna jedynie tego że ja jestem jej atutem.


11 i pół miesiąca minęło....

- Zmieniła się - odkryła trochę inną siebie - Z prawem do prawdziwych przyjaźni, otoczona nie tylko mną ale i ludzmi na których może liczyć...
Umiejąca głośno wypowiedzieć myśli, sprzeciwić się nie ukrywając oczu w podłodze. Ewelina która wbrew okolicznością dąży do wyznaczonego sobie celu, umiejąca czasem zaufać by cieszyć się ze wspólnego sukcesu. Podejmująca wyzwania trudne z myślą o ich pozytywnym finale...
Inna... z marzeniami i planami - wstaje rano i z uśmiechem patrzy na jeszcze daleką wizję swojego szczęścia...

Nie chodzi tylko o to że jest sprawniejsza - nauczyła się siebie innej - nie myśli "nie mogę" tylko myśli "jak mogę." - A dziś zobaczyła siebie w lustrze - normalne pomyślicie - mówię wam nie było to takie zwyczajne... Widziała bowiem siebie która myje ręce i czesze się NA STOJĄCO ... a potem dopiero po woli dochodzi że wstanie to pierwszy raz w życiu był  poprostu odruch którego nie zanotowała jako wysiłek i ta w lustrze to naprawdę ona inna ona.
I pojawił się uśmiech bardzo cenny dziesiejszego dnia

pozdrawiam was

23:57, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA