RSS
czwartek, 31 lipca 2008

Już w przedszkolu zarówno psim jak i ludzkim tłumaczy się w jaki sposób bezpiecznie poruszać się po ulicy.
Z czasem mały psiak doskonale wie że jak na ulicy są auta trzeba grzecznie czekać na zielone światło. Pies asystujący musi zwracać jednak uwagę na więcej rzeczy np wysokość krawężnika, a czasem na to że żeby przejść trzeba nacisnąć przycisk :) I potrafię to zrobić jak się ostatnio okazało. Moje poczynania na katowickich przejściach z sygnalizacją świetlną wzbudzały nie lada sensację ale to zarówno mnie jak i panią bardzo cieszyło.
Jak widać nawet sygnalizacja świetlna może sprawić radość :)

23:20, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »

Dziś byłem z Panią na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę - było miło i sympatycznie. Cieszyłem się że moja obecność dodała pani pewności siebie:) Teraz czekamy na telefon:)

Trzymajcie kciuki

20:44, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 lipca 2008

Wczoraj wróciły nasze kosmitki (króliki) Dulka i Stasia - tak sobie przedłużyły wakacje że się za nimi stęskniłem :)

Dzisiaj okazało się że wózek po wysuszeniu działa :) I moi państwo pojechali na zakupy a ja cztery i pół godziny byłem sam w domu - po raz pierwszy na tak długo i byłem grzeczny :)
Kiedy wreszcie się na nich doczekałem poszliśmy na super spacer i nawet na sekundę wpadłem do wody :) acha i najważniejsza rzecz dostałem piszczącą gałąź :) Nie wierzycie?? to zapraszamy do nas z psami sami zobaczycie.

21:06, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »

Mimo że "elektryk" się nie naprawił byliśmy na wystawie psów w Będzinie :D Wymagało to nie lada wyczynu bo wstać musieliśmy o 4.15 rano i jerchać z kilkoma przesiadkami ,ale warto było :) Musiałem bardziej pomagać pani bo była na zwykłym wózku więc jak tylko widziałem że nie może wjechać na próg to podciągałem ją siłą swoich mięśni.

Na wystawie było super, poznałem Santę Flat Colted Retrievera mojej ukochanej trenerki Ani, która po raz pierwszy brała udział w wystawie :) Kibicowaliśmy im z całych sił - łapy bolały mnie od trzymania "kciuków" ale ani na chwilę nie wątpiliśmy że Santa zwycięży i oczywiście mieliśmy rację.


GRATULUJEMY Z CAŁEGO SERCA ZWYCIĘSTWA !!!


wspólne zdjęcie (Ja,Ewelina,Rafał,Ania i nasza gwiazda Santa)

20:45, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 lipca 2008

Dziś był bardzo pracowity dzień od rana byliśmy w rozjazdach. Najpierw o 9.50 jechaliśmy z panią do Mikołowa oddać nieprawidłowo sprzedane dętki do wózka. Potem biegaliśmy po lecznicach weterynaryjnych żeby kupić taki lek potrzebny śwince ze Szczecina nie udało nam się niestety :( Postanowiliśmy z panią jechać do Katowic żeby szukać dalej. Znowu nic... Potem pojechaliśmy tramwajem do Silesia City Center i nagle gdy chodziliśmy po jednym ze sklepów RTV AGD i nagle słyszymy komunikat:
"Na terenie hali naszego sklepu przebywa pies (w domyśle ja) prosi się o chronę o nieinterweniowanie - pies jest oznaczony jako pomocnik i ma prawo przebywać na sklepie."
I tak po raz pierwszy w realiach polskiej rzeczywistości oboje z panią poczuliśmy się docenieni ;)
Potem wróciliśmy do centrum bo byliśmy tam umówieni z panem. Zaczęło się fajnie bo było bardzo ciepło ale nagle czarne chmury przykryły ziemię i zaczęła się straszna ulewa i burza - uciekliśmy z panią do Mc Donald's i tam czekaliśmy na pana - niedoczekaliśmy się bo bardzo lało i spotkaliśmy się na przystanku dopiero. Pech nas nie opuścił bo autobus nie przyjechał i przez 40 min moknęliśmy. Postanowiliśmy wracać znów przez Mikołów. Gdy mieliśmy wysiadać z autobusu okazało się że elektryczny wózek pani zamókł i nie działa :(
Próbowaliśmy coś zrobić przez godzinę czekania na kolejny autobus i nic. Autobus przyjechałale bez podiazdu i pani z zepsutym wózkiem nie mogła wejść :( Pojechałem z panem bo spieszył się do pracy a pani zadzwoniła po specjalną taksówkę bo nie miała wyjścia...
W domu czekał na nas jeszcze większy pech zalała nas deszczówka na 4 cm bo okno dachowe było niedomknięte. Długo zbieraliśmy wodę - ja próbowałem wypić część żeby pomóc panu piłem piłem a tego nie ubywało.... bryyyyyyyy

Po około 2 godzinach opanowaliśmy powódź i mogłem położyć się na suchym ciepłym kocu... od razu zasnąłem

Teraz gdy odespałem troszkę martwie się bo pani wózek dalej nie działa a to co prawdopodobnie w wyniku tej nagłej ulewy zamokło kosztuje 1500 zł Skąd my weźniemy takie pieniądze??? Mam nadzieję że ten  złom wyschnie i zacznie działać - bo nigdzie się nie będziemy mogli wybrać a o wystawie w niedziele to chyba możemy pomarzyć...

Ach co za pech...

23:56, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 lipca 2008


Wszystkich producentów przygód dobrego duszka Kacpra zapraszamy do stworzenia filmu w psiej wersji :)

 Jak widać ja wspaniale nadaję się jako odtwórca głównej roli :D

01:42, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lipca 2008

Dziś przyjechała do nas w odwiedziny Bogusia ze swoją goldenką Boni :D Było nam z Panią bardzo miło że mogliśmy się spotkać, poznać i pójść na wspaniały spacer (Udało nam się uniknąć deszczu - Moje prośby pogodowe zostały wysłuchane). Bałem się trochę że Boni mnie nie polubi, ale moje obawy się nie sprawdziły bo prawie od razu przypadliśmy sobie do gustu i zaczęliśmy świetną zabawę. Dostałem od właścicielki Boni świetny prezent - Piłęczkę do aportowania w wodzie - powiedziała mi że jeśli będę częściej bawił się z wodolubnymi psami przestanę się bać pływania i polubię je. Mam nadzieję że tak właśnie będzie.
Szaleliśmy tak strasznie że zapomniałem o swojej nodze było rewelacyjnie. Nasze panie również cieszyły się ze spotkania - wymieniły doświadczenia i oczywiście większość spaceru rozmawiały o nas.

Świetnie się dogawywaliśmy nawet wtedy gdy gryźliśmy tą samą gałąź :)

Więcej zdjęć z naszego spaceru znajdziecie tu:
http://www.goldenretriver.fora.pl/galeria,26/guliver-i-ja,1405-15.html#57129

Zapomniałem o najważniejszym - Bawimy się beztrosko a nagle tuż przed nami wyrasta kozi batalion na czele z potężnym kozłem o pokaźnych rogach. Struchleliśmy bo wcale nie mieli przyjaznych min więc chciał nie chciał panie zapięły nas na smycze i zaczęliśmy proces ewakuacyjny. Puźniej dowiedziałem się od pana że zapewne swoim szalonym bieganiem zaniepokoiliśmy kozy które karmiły swoje młode i przywódca stada postanowił się nas jakoś pozbyć - Jak widać zrobił to skutecznie, ale nie udało mu się popsuć nam zabawy bo przenieśliśmy się  jedynie w inne miejsce.

Takie dni mogłyby trwać wiecznie ...

 

22:58, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 lipca 2008

Mam serdecznie dosyć pogody za oknem !! Protestuję!!
Znów pokrzyżowała mi plany i nie spotkałem się z Bonią bo lało. Pani mówi że pogoda jest typowo irlandzka bo zmienia się co kilkanaście minut...  Apeluję o polską pogodę !!!
Czy ktoś u góry mógłby spełnić prośbę zdruzgotanego pogodą goldena??!!! Halo???....... jest tam ktoś??

15:30, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 lipca 2008

W piątek byłem u fryzjera :) jestem piękny, pachnący i w ogóle naj naj.
Na forum w mojej galerii możecie zobaczyć zdjęcia z tej wizyty
http://www.goldenretriver.fora.pl/galeria,26/guliver-i-ja,1405-15.html

Jutro może poznam Bonię i jej panią :D Super może się jej spodobam  bo chciałbym mieć psią przyjaciółkę.

23:56, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA