RSS
piątek, 30 kwietnia 2010

Jak balsam na serce zadziałał dzisiaj mój (myślę że mogę tak napisać) drugi przyjaciel Kliper. Udało mu się złapać pierwszego majowego duszka a wraz z duszkiem i godzinę rehabilitacji.
Więc może dołączymy do tego moje i pana  wysiłki i jakoś zapewnimy pani rehabilitację w środę. Bo w poniedziałek Pan terapeuta zalecił majowy odpoczynek z uwzględnieniem wytycznych i instrukcji podanych po powrocie z hipoterapii.
Co będzie dalej nie wiem, ale nie przestaniemy się starać. Teraz u nas wiele rzeczy się pokręciło bo moi państwo nie mają pracy, ale przecież damy radę bo nie może zatrzymać nas tak prozaiczna rzecz.
Muszę wam powiedzieć że bardzo miło mi się słucha jak Pan Darek mówi, że Pani musi wykonywać jakieś ćwiczenie, albo siedzieć czy spać w określonej pozycji, bo będzie jej łatwiej za jakiś czas gdy będzie uczyć się chodzić.
Brzmi dziwnie, ale jakby coraz mniej abstrakcyjnie. Może kiedyś pani powie o mnie że jestem psem asystującym osobie poruszającej się o kulach...

Jeszcze raz dziękuję Kliperowi za złapanie duszka który nawet pani kucyki wziął pod uwagę :)

Zachęcamy do majowego polowania na duszki szczególnie w okresie długiego weekendu bo może wasze działamia zmiotą mi z przed nosa zmartwienia rehabilitacyjne na drugi tydzień maja.

17:03, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 kwietnia 2010

W życiu nie widziałem pani tak rozpromienionej jak dziś.
Otworzyła oczy i pierwsze co, to powiedziała "Dziś moje kucyyyki!!"

I pojechali - Po tej pełni szczęścia jaką zobaczyłem na twarzy panci wiem że to było to czego jej potrzeba. Przyznała że jest zmęczona ale szczęśliwa. Buzia jej się nie zamykała - streściła mi i panu wszystko. Powiedziała że bardzo pomogła jej obecność terapeuty bo bała się dużo mniej i dzięki temu mogła nawet położyć się na koniu przodem i tyłem. Jak stwierdziła bardzo ciekawe odczuciowo doświadczenie. Śmiała się że pan Darek i Ela obgadali jej rehabilitację i ją przy okazji :) Że straszek, że kombinator, że czasem leń - Nie było prosto ćwiczyć pod dyrektywą dwóch wymagających terapeutów. Ale warto było się starać. Teraz może kolejne kilka miesięcy znów pracować, żeby doczekać takiej nagrody za trudy. A obaj terapeuci obiecali, że to nie był ostatni wypad na konie, tylko na taką super nagródkę trzeba zasłużyć.

A to pełnia szczęścia na grzbiecie Szamana

Żeby przybliżyć panu Darkowi odczucie jazdy na oklep i samą jazdę jako taką Ela zaproponowała mu taką mini próbę w pigułe i terapeuta również miał okazję spróbować...
Jak mu się podobało? Nie wiem bo się ze mną nie widział ale może wam napisze w komentarzu :)

PANCIA BARDZO BARDZO DZIĘKUJE
ZA SIŁY CZAS I CHĘCI TYCH DZIĘKI KTÓRYM
TA PEŁNIA RADOŚCI BYŁA MOŻLIWA

Zapraszam na naszą stronę rehabilitacyjną
http://evikrehabilitacja.eu.interia.pl/galeria.htm
tu jest więcej zdjęć - Podziękowania specjalne dla Pana Darka który posłużył nam talentem fotograficznym.

20:51, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 kwietnia 2010

Postanowiłem opowiedzieć wam o pewnym liście gończym... trochę strasznym bo dotyczy duchów. Prawie białych i uśmiechniętych jak ja.

LIST GOŃCZY - PILNIE POSZUKIWANE:
Międzynarodowym listem gończym od dnia 25 kwietnia 2010 pilnie poszukiwane są majowe duszki, określane psetonimem "rehabilitacyjnych"
Rysopis ich nie jest w pełni znany. Z anonimowych źródeł wiemy , że działają zarówno w pojedynkę, jak i w sposób ściśle zorganizowany. Bardzo trudno je dostrzec, bo pozostawiają po sobie jedynie ślad w postaci bezinteresownej pomocy i stosują przeróżne techniki kamuflażu. Istotną informacją może stać się fakt iż duszki doskonale poruszają się w świecie przelewów bankowych przeznaczonych na rehabilitację.
Osoby które zidentyfikują duszka proszone są o natychmiastowe zgłoszenie tego do MNIE, a ja przekażę dalej w celu wpisania duszka na listę.

Jeśli uda się zidentyfikować wszystkie majowe duszki i wspólnie coś wymyślimy jestem skłonny wypożyczać wam w nagrodę mojego misia przyjaciela a jest o co walczyć bo mój miś jest wyjątkowy.


A jak komuś nie wystarczy to mogę zapewnić hotelowanie na własnym legowisku komuś potrzebującemu. - Już tak zrobiłem kiedyś przygarnołem myszkę z pola ale podobno pan nakazał jej wyprowadzkę, a ja się tak starałem nie chrapać żeby się mogła bidulka wyspać.

21:36, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »

Pszyszedł do nas dzisiaj gość który się mnie trochę obawia. Z dystansem podchodzi do wszstkiego co nieznane i z dostojeństwem komentuje to co się wokół niego dzieje.
Zachęcany by kucnął i się ze mną przywitał oświadczył że nie będzie ryzykował. Postanowiłem go pozaczepiać nosem i dotknął mnie :)


A to nasze pierwsze ważne zdjęcie

21:08, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »

Ostatnie 2 tygodnie były dla nas bardzo trudne. Znów dopadła nas nostalgia, bo pewne niezależne od nas okoliczności sprawiły, że nasza rehabilitacja stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Pani wszelkimi sposobami łatała potrzeby, żeby nie musieć ogłaszać "Kapitulacji" i przerywać terapii. Unikała też tyle ile mogła rozmowy na ten temat z panem Darkiem, aż do wczoraj, kiedy wiedziała że innego wyjścia nie ma. Mówiła i myślała z obawą co będzie dalej...
A przecież tak cieszyła się na tę jutrzejszą środę i konie, a teraz mówiła i myślała, że gdy skończy, zakończą się również i plany rehabilitacji w siodle.
Zamilkła i czekała.
- Nie ma tematu panno Ewelino w środę jedziemy na konie. A teraz zaczynamy ćwiczenia bo trzeba się do tych zajęć przygotować, żeby były przyjemne a nie bolesne.
Przyglądałem się jak ćwiczyli i widziałem że pani ulga uwidoczniła się na twarzy. Bo dużo kosztowała ją rozmowa, a jeszcze więcej te kilka sekund czekania.
Pani dostała wytyczne rehabilitacyjne ze względu na te konie, obejmujące nawet sposób spania i oświadczyła, że zrobi co trzeba. Byłem pewien że zrobi dokładnie to o co prosi terapeuta bo zależy jej na tych koniach baaaaaaaaaardzo mocno.

Wieczorem wrócił od rodziców mój pan i długo rozmawiali z panią o tych wszelkich trudnościach - pani z uśmiechem który nie wiele miał wspólnego z radością oznajmiła że się zadłużyła i że ze względu na brak rozdzielności majątkowej pan po śmierci pani (jeśli ta umrze ze zmartwienia) będzie musiał te długi spłacić.
Minęło kilka godzin i nagle kiedy pani zapracowana siedziała wlepiona w ekran monitora pan jak czarodziej który wyciąga z kapelusza królika. Wręczył pani coś mówiąc:
- Proszę opłać sobie w środę te swoje kucyki a resztą jeśli jakaś będzie możesz pospłacać część długów teraz i jeszcze pożyć ze mną w dobrym zdrowiu.
Pani w pierwszej chwili nie wiedziała o jakie "kucyki" chodzi przyznam że ja również. Myślałem sobie:
"Co za kucyki przecież pani ma krótkie włosy, poza tym czy fryzjer w tych okolicznościach to napewno dobry pomysł?"
Gdy do nas doszło o czym mówi pan ja zaczołem merdać a pani wybuchnęła śmiechem i teraz często mówiąc o jutrze zaczyna:
- Bo te moje kucyki.... :)
A nawet nie wiecie z jaką częstotliwością to mówi. Jutro jak wróci to jej chyba z radości kucyki wyrosną o takie jak tej dziewczynce którą wszyscy znamy.

Mam nadzieję że jutro będą jakieś zdjęciowe materiały z tych zajęć w siodle :D

17:30, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 kwietnia 2010

Z wielkim trudem porannym wstawaniem i pielgrzymowaniem w przesiadkach autobusowych docieraliśmy dzisiaj na wykład Pana Andrzeja Kłosińskiego behawiorysty. Seminarium dotyczyło genezy i profilaktyki stresu u psów. Pod szczegóną rozwagę wzięto psy pracujące i terapeutyczne.
Seminarium było certyfikowane - wydane na nazwisko mojej pani. Mimo tego że moje imię nie jest tam wymienione ja również w nim uczestniczyem towarzysząc dzielnie mojej pani.

Wykład był wyjątkowo da nas zajmujący i ciekawy. Jeśli będziemy jeszcze mieć kiedyś okazję napewno udamy się jeszcze na inne seminarium Pana Andrzeja.

22:07, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Wczoraj w godzinach wczesno wieczornych przyszedł do nas Arek podopieczny mojej pani w dziedzinie dogoterapii - Już dawno Pani obiecała mu zajęcia terapeutyczno - rehabilitacyjne
i nawet udało nam się trochę poćwiczyć. Ku radości Arka pokonał swój strach i poćwiczył ze mną na pilce.

Zobaczcie zdjęcia z  zajęć


20:40, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 kwietnia 2010

Byliśmy dziś na spacerze i w pewnej chwili mijała nas pani z może 3 letnią dziewczynką... Mała wskazując na mnie powiedziała: {będę pisał fonetycznie bo ja nie znam śląskiego, a pani robi w kuchni kolację}

- Lukej uma jaki szfarny pies.
- No to taki tresowany specjalny, wyszkolony piesek
- Ale on mo medali - wygroł je ścigoł sie z innymi i wygroł?
- Może wygrał a może to medale za to jaki jest mądry.
- Słuchołby nos jakby my go sam tu zawołali?
- Chyba nie bo on tyko swojej pani słucha - na nas nie zwróciby uwagi
- A czymu ni, bo tyla mo medali i wygroł z innymi?
- Mhmmm

O czym rozmawiały dalej nie wiem bo mnie minęły. Odwróciłem się w stronę pani i zobaczyłem wyraz jej twarzy z uśmiechem wyrażającym jedno zdanie.
"Boże jakie to słodkie!!" - Pani rodowita Ślązara pewno gdyby mogła z radością porozmawiałaby z tą bląd kruszyną która tak pięknie o mnie gwarą mówiła, ale spieszyliśmy się na autobus i musiała się powstrzymać od gwarowej dyskusji o tym jaki jestem piękny.

23:50, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 kwietnia 2010

Zostałem dziś sam na kilka godzin w domu, bo moi państwo pojechali na długo wyczekiwany koncert ulubionego artysty pani  - Michała Bajora. Mieli mały problem z miejscem parkingowym ale udało się i mimo że sala była wypełniona ponad stan pan załatwił pani miejsce w pierwszym rzędzie na wprost artysty. Już sobie wyobrażam jej radość. Za to pan jak prawdziwy mężczyzna przyjął fakt ograniczenia wrarzeń wzrokowych bo nie wiee widział z miejsca w którym proszono by się ustawił. Na szczęście doznania słuchowe odbierał w 100%.


Pani podobno najbardziej śmiała się gdy artysta wykonywał "Nie dokazuj", bo ze względu na to, iż siedzała na wprost niego zachował się tak jakby śpiewał do niej te oto słowa:

Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic
nawet to że śpiewak śpiewał tylko dla tej pani
i choć rozum tracił dla niej, śmiała się, klaskała
W drugim akcie śpiewak śpiewał znacznie już rozważniej
młoda pani była jednak ciągle niepoważna
aż do chwili, kiedy nagle , nagle wśród pokazu
padły słowa :
Nie dokazuj , miła nie dokazuj
przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
nie od razu , miła nie od razu
nie od razu stopisz serca mego lód

I mimo że chciała się nie śmiać nie dała rady


Po koncercie jak zawsze odstała swoje w kolejce po autograf na bilecie i udało jej się po za autografem uprosić o coś z gruntu cenniejszego Zobaczcie sami


Za zgodę na zrobienie wyjątku dziękujemy Artyście i Panu z ochrony który wykonał fotografię.

23:12, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA