RSS
środa, 31 marca 2010

Czasami gdybyśmy znali trudne ale dobre konsekwencje naszych decyzji i tak byśmy ich nie podjęli ze względu na własne obawy i lęki nie koniecznie mające odzwierciedlenie w rzeczywistości...
Dlatego świat właśnie tak jest skonstruowany że pewnych rzeczy poprostu nie wiemy...
Kochani i chyba tak jest zdecydowanie lepiej mimo wszystko bo np moja pani podejmując decyzję o rehabilitacji i znając pewne jej konsekwencje (mam na myśli przekraczanie bariery lęków i wiele innych rzeczy gdzie było dużo stersu) może by się wycofała. A tak z całym dobrodziejstwem decyzji świadomej musi również przyjąć i to co dzieje się niezależnie...

Piszę dziś dosyć zagadkowo ale sprawa jest truuudna do przetrawienia dla pani i wymaga kroku troochę wbrew jej samej.
Choć ciężki to orzech do zgryzienia to na pewno przyniesie dobre plony trzeba tylko odwagi i mocnych zębów.

Te zęby chętnie użyczę a odwagi pani sama musi poszukać
Dziękuję byłej wykładowczyni mojej pani że dała jej możliwość przemyślenia trudnych spraw i nakierowała na dalsze działanie

Większość ludzi pytana o jakąś sprawę, którą nie do końca przetrawili nie jest w stanie określić się jasno czy coś jest czarne, czy białe i najczęściej odpowiada "Tak, ale" albo "Nie, chyba że..." Tymczasem to już jest ani czarne, ani białe a w decyzjach nie może być szarości więc skoro pani powiedziała już tak całemu dobrodziejstwu rehabilitacji to ta decyzja biała dotyczy również spraw które dzieją się i dziać się będą i nikt nie obiecywał że to będzie proste. Więc pozostaje czekać na kontynuację świadomego tak.

09:28, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 marca 2010

Oj ciężko u nas ostatnio...
Kochani dzisiaj tak nam smutno i przytłaczająco tymi wszystkimi sprawami...
Na smutki choć trochę poradził Pan terapeuta bo poprawił nam humor pewną swoją decyzją i za to baaaaaaaaaaaardzo dziękujemy. Powiedział też że jeśli w środę będzie ładnie pójdziemy na rower a mało tego, pójdziemy na tym rowerze na pobliską stadninę koni popatrzeć na te piękne zwierzęta... Suuuuuuuuper na samą myśl pani się uśmiecha :D
Ale trzeba wrócić do rzeczywistości tej która mówi nam że ciężko będzie wydobyć się z tych trudów a na tym już ucierpiała nasza rehabilitacja... chciałbym coś poradzić... ale...

Dziś spotkaliśmy rozpromienione dziecko - powiedziało nagle nie martw się zajączek wielkanocny napewno coś wymyśli...
Taki aniołek dobrych wieści - ale czy zajączek wielkanocny istnieje?


Może wyjdzie z filiżanki i coś wymyśli?

Wam Wszystkim Drodzy Przyjaciele i Czytelnicy naszych blogów i stron życzymy Zdrowych Świąt pełnych zajączków, które rozwiązują kłopoty te z pozoru nie do rozwiązania.
NAJLEPSZEGO!!

22:26, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 marca 2010

W niedzielne popołudnie, w przerwie pisania istotnych terminowych spraw oglądaliśmy film familijny - zdecydowanie nie tylko dla dzieci. Inteligentni dorośli też wiele z niego mogli wyciągnąć mimo iż otoczony był czarami i magiczną laską pewnej niani...

Mnie utkwiły w głowie takie słowa skierowane do dzieci przez nianię:
"Musicie zrozumieć jak pracuję - Kiedy mnie nie lubicie i potrzebujecie zostaję , a jak mnie polubicie przestaniecie mnie potrzebować. Wtedy odejdę."

Chyba tak jest z niektórymi ludźmi którzy mają wpływ na nasze życie... nie to owinięte czarami ale właśnie to prozaicznie codzienne...

17:39, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 marca 2010

Nie wiemy jak żyjemy - bo co roku planowaliśmy tak czas żeby wybrać się na katowicką wystawę psów a tym razem zero kumacji i wyrwanie z rzeczywistości - bo gdyby nie wczorajszy telefon mojej trenerki Ani nie pojechalibyśmy na nią wcale.

A tak mieliśmy dziś wycieczkę na wystawę :D Spotkaliśmy się z przyjaciółmi i oczywiście z Anią i Rafałem :) Pooglądaliśmy sobie psie piękności i zrobiliśmy zakupy.
Mamy nowy gwizdek, szczotkę do ubrań dla pani i najważniejsze - nowy nagrodnik z łapką taki który rewelacyjnie nadaje się na kierownicę roweru, bo przecież nie raz jeszcze będziemy razem urządzać rowerowe eskapady.

Po wystawie byłem padnięty i poszedłem spać a jak już odespałem to poszliśmy na fajne bieganko z kijem :D

19:20, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 marca 2010

Opowiem wam coś z sentymentem ...
Któregoś dnia moja pani jeszcze jako dziewczynka siedziała sobie z mamą w parku w towarzystwie Anity (tej samej która obecnie tańczy z mężem przygotowując się do dni tańca) Anita miała wtedy na rękach prześliczne zrobione przez siebie bransoletki z muliny i pani się one straaaaaaaaaaaaasznie podobały ale chichotała jedynie spoglącając tęskno na te cuda z supełków.
Tymczasem mama panci bezceremonialnie wypaliła wpost do Anity:
-
"Ewelince się to podoba, zrobisz jej też takie, co?"
Jak dosłownie to brzmiało nie wiem i one obie również nie pamiętają ale sens był taki i brzmiało to bardziej jak polecenie niż zapytanie:))
No i co? Anita Zrobiła przepiękną żółto zieloną bransoletkę którą pancia miała jeszcze na swoich studiach w chwili gdy sama uczyła się takie robić.
Obecnie to cudo nosi jeszcze na ręku była uczennica pani więc ta Anity praca służy pokoleniom a dla pani miała i ma szczególnie dużą wartość.

Tak wyglądała historia pewnej hipisowskiej bransoletki odkopana wiele lat później a mimo wszystko dalej aktualna i choć pani przybyło lat to czasem staje się znów na kilka sekund tym samym chichoczącym dzieciakiem bo jego właśnie widzi w tych z którymi pracuje.

Z pozdrowieniami dla Anity

15:30, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »

Wiecie ... dochodzę do wniosku że po mojej pani można się spodziewać na prawdę wszystkiego. Jej bardzo dobrzy przyjaciele od lat zajmują się tańcem - chodzą na takie specjalne zajęcia z tego tytułu i opowiadali mojej pani o tzw DNIACH TAŃCA - organizowanych w jej rodzinnym mieście Rybniku. Od słowa do słowa pani powiedziała że chętnie im pomoże a ja mimo całej mojej psiej wiary zachodziłem w głowę jak ona chce tańczyć z nimi tańce irlandzkie.
W możliwości Pana terapeuty oczywiście wierzę, ale nie tak błyskawiczne i nie na poziomie tańca irlandzkiego więc wielki znak zapytania pojawił się nad moją głową. W minionych dniach okazało się jednak że to nie o umiejętności taneczno ruchowe chodziło a te związane ze słowem pisanym bo moja pani z zamiłowania pisze wiersze. Tym sposobem spróbowała choć trochę wesprzeć działania swoich przyjaciół - co z tego wyjdzie nie wiem ale podczytałem w pani prywatnym liście że instruktor nauki tańca Pan Janusz Jurcimierski ma jej numer telefonu i chce z nią porozmawiać.

Tak między nami to wcale się nie zdziwię jak za parę lat odrehabilitowana pani odkopie z notatek namiary na szkołę tańca i zacznie uczyć się irlandzkich kroków tanecznych...
A to co będzie działo się w sprawie tegorocznych DNI TAŃCA na razie owiane jest tajemnicą i fakt czy pani pomoc się przydała również.
Oczywiście ja merdający korespondent portalu psie serce doniosę wam gorące wieści jak tylko uda mi się coś wywęszyć nosem :D

Zainteresowanych tematyką tańca ja odsyłam na stronę STUDIA TAŃCÓW TOWARZYSKICH TEATRU ZIEMI RYBNICKIEJ - dodaję jej zakładkę po prawej stronie bloga bo tam będziecie mogli również śledzić rozwój spraw związanych z DNIAMI TAŃCA nad którymi patronat objęła Pierwsza Dama Rzeczypospolitej Polskiej Pani Maria Kaczyńska
Może nawet i ja z moim państwem tam się zjawię żeby podtrzymać na duchu naszych przyjaciół ale to nic pewnego - Zobaczymy co przyniesie dzień.

14:16, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 marca 2010

Moi drodzy Przyjaciele

Dziś trochę o sprawach ważnych udanych i nieudanych.
Zacznę od tych udanych
Ze względu na ciągłość rehabilitacyjną coraz więcej rzeczy jest nam łatwiej wykonać - pani już nie ma tak silnej spastyki i dlatego ja mogę poprawnie wykonywać komendę DO MNIE bo nie boję się że pani mnie w swoim ataku niechcący kopnie. Co raz więcej sprzętów w naszym domu jest w użytku ze względu na terapię użytkową - siedzimy na krześle z oparciem i potrafimy nawet na mim korzystać z komputera. Ostatnio nawet siedzieliśmy na pufie i uczymy się na niej ubieraniać co zdecydowanie jest dużo trudniejsze niż na wózku. Jak się okazało kilkumiesięczna praca rehabilitacyjna zmniejszyła nam niektóre przykurcze i możemy wiele codziennych spraw zrobić szybciej łatwiej i przyjemniej. Do tego dochodzi jeszcze fakt że potrafimy jeździć na rowerze w terenie a nie tylko po prostych korytarzach no i ostatnie ważne sprawy to kursy kynoterapii i prawa jazdy które razem robimy bo przecież ja i moja pancia to jedno.

Teraz ta ciemniejsza strona medalu
Nie udała nam się akcja z subkontem i 1% i w dalszym ciągu z dnia na dzień myślimy o tym co zrobić żeby jakoś było... ostatnio niestety odeszło nam jedno źródło finansowania terapii i będzie teraz dużo trudniej no cóż bywa - Sprzężenie i nałożenie się na siebie pewnych okoliczności nam nie sprzyja i psia łeb pełna jest kłopotów...

 

Taka sobie myśl na rozwiązanie kłopotów:
Leżałem sobie dziś na kostce brukowej gryząc patyka i myślałem co tu zrobić ... myślę ... myślę i wymyśliłem:
Skoro większość ludzi zbiera 1% z podatku to ja wymyśliłem inną akcję:
Ja będę pierwszym (myślę na świecie) psem który ogłosi akcję zbierania 5% z kwoty którą zwraca urząd skarbowy :D
Tym sposobem moja pancia będzie mogła dalej uśmiechać się promienną czternastką (patrz poprzedni wpis)

I co jak wam się podoba mój rewelacyjny lek na zmartwienia??

21:32, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
środa, 24 marca 2010

Dziś było naprawdę wyjątkowo rehabilitacja inna niż wszystkie - wyobraźcie sobie moją minę kiedy pani po godzinie ćwiczeń z terapeutą zaczęła rozmawiać o mnie. I okazało się że dopytuje czy ja mogę iść z nimi na rower :D

I byłem na długim rowerowym spacerze częściowo na smyczy - częściowo bez.
Przyznaję że jestem psem bez kondycji wyglądałem po tym maratonie gorzej niż pani - język po pazurki u przednich łap a jakby się uprzeć to byłby i z tego języka szaliczek.

A tymczasem moja pani z uśmiechem nr czternaście (czyli tym najbardziej promiennym) śmigała na tym swoim zbyt małym rowerze w towarzystwie terapeuty i moim z maksymą że po kilku miesiącach intensywnej pracy rehabilitacyjnej trzeba sobie odpocząć i sprawić wielką przyjemność :)

Było na prawdę suuuperowo :D I nawet pani poprosiła pana Darka o jasne wytyczne na ciepłe miesiące roku w stylu - na rower i basen raz w miesiącu Domyślacie się dlaczego??
Ja wiem - bo pani baaaaaaaaaaardzo ucieszona będzie teraz knuła co zrobić żeby zamienić godzinę terapii na godzinę spaceru, basenu, roweru, albo szaleństw na placu zabaw, a jeśli się uda to może nawet jazdy konnej :D I będzie problem z utrzymaniem pani w domu na materacu przez dwie godziny. Dlatego dziś jeszcze póki pani zachowała resztki rozsądku poprosiła o wytyczenie tych ram przyjemności bo z samodyscypliną w tej kwestii bedzie bardzo trudno.

Co do prawej ręki pani to ta jej przypadłość określana jest jako tzw łokieć tenisisty i trochę ją to jeszcze będzie bolało. Dziś dostała wytyczne co i jak robić żeby było lepiej bo na terapeucie to zawsze można polegać :)

20:10, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 marca 2010

Moja pani ledwo potrafi jeździć na wózku bo przeciążyła wczoraj prawą rękę i najmniejszy ruch w stawie łokciowym bardzo ją boli...
Wyglądamy kosmicznie idąc na podwórko bo ja ciągnę z lewej strony a pani prawą ręką jak paralityk rusza.
Z tego powodu odwołaliśmy jutrzejsze zajęcia jazdy samochodem bo przecież w prawej ręce jest gaz hamulec i biegi i niebezpieczny mógłby się okazać brak takiego kroku - A nie chciałbym żeby się pani rozbiła podczas nauki. Dlatego jutro nie pojeździmy autem, ale może na rowerze się uda.
A popołudniu rehabilitacja i terapeuta na ratunek bo pewnie  jak się ładnie poprosi o naprawienie rączki to coś wymyśli choć trochę mniej będzie bolało.
Żeby była ładna pogoda tylko to mimo bolącej ręki bedzie super dzień mam nadzieję :D

13:36, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA