RSS
czwartek, 29 grudnia 2011

Ostatnie dwa spotkania rehabilitacyjne w tym roku były bardzo trudne chyba dla pacjenta i terapeuty...
Pacjent uległ nerwom i tak trochę nie fajnie się stało...
Całość wymaga refleksji na nowy rok i chyba akcji podobnej w stylu do tej opowiedzianej przed świętami w związku z niechęcią do ubierania się pewnego małego chłopca.

Bo pani to czasem taki nerwus.... z refleksjami.

23:40, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 grudnia 2011

To temat baaaaaaaaaardzo delikatny ale powiem wam...
Po tym jak odeszła Madlin zamieszkał z nami Grand zwany też Łatkiem -  nie jest to króliczek rehabilitacyjny a mężowy na "otarcie łez" bo pani dostała go od Zbyszka w chwili gdy powiedziała że jest jej przykro i musi się przytulić a gdy się przytuliła spod kurtki pana wyszedł czarno biały łebek.

Grand początkowo wymagał sztucznego karmienia i zintensyfikowanej opieki ale na szczęście jest zdrów.


Roli rehabilitacyjnej w terapii mojej pani nie przejął, ale w zeszłym tygodniu za to wziął udział w zajęciach logopedycznych Alicji i jej sprawił dużo radości.

Ze względu na świąteczny czas i fakt że nic i nikt nie był pani w stanie zmobilizować do noszenia czapki Zbyszek postanowił w nawiązaniu do ulubionej rasy królików zrobić Ewelinie prezent i tak oto mamy w domu króliczka z pani :)
Zobaczcie:


Rasowy króliczek w kolorze stalowo niebieskim (szarawym)


Tak oto Króliczek w kurtce oczywiście z okrytą głową opatulony szalikiem i z króliczymi rękawiczkami w jednym wyszedł ze mną na podwórko i ....
Zaliczył fikołka na beton na tzw tył łebka - króliczka uszy z oklapłych furgnęły do góry i zapewne całość wzbudziła niezłe zdziwienie :) bo ja w tym wszystkim podawałem części rozwalonego o beton telefonu pani :)

Jakbyście chcieli zobaczyć jak wygląda piesek z uszami króliczka to posłużyłem za modela :)

23:57, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 25 grudnia 2011

A kiedy Mała Dziecina w żłóbku urodzona
Uśmiechnie się pogodnie utul ją w ramionach...
Bo światła na choince od wczoraj migają
Od stołów zastawionych goście znowu wstają
Milkną wolniutko kolęd słodkie melodyje
I każdy w swoim sercu coś innego kryje

Dziecko wspomina radość z dużego prezentu
Ona z ulgą odetchnie od tego zamętu
On w zadumie swe oczy na oknie zatrzyma
Wsłucha się w ciszę śniegu bo na dworze zima

A ja na puste miejsce spojrzę w zamyśleniu
Widząc rodziców dusze w świątecznym półcieniu
Bo zawsze dni grudniowe wigilijne baśnie
Budzą moją tęsknotę która już nie zaśnie
Z każdym rokiem jest inna okryta trudami
Minionych dni miesięcy szarpana ranami
I mimo ducha zgiełku wśród przyjaciół wieści
We mnie zawsze jest cisza smutku opowieści
Wracam do małej twarzy dziecięcej ufności
Nowonarodzonego symbolu miłości.

Wszystkiego dobrego tym szczęśliwym radosnym i tym którzy czują coś innego

20:39, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 grudnia 2011

Długo mnie nie było .... o pewnych rzeczach nie pisałem wcale do pewnych dojrzewam żeby o nich wspomnieć a inne zachowamy z panią na kolejne wpisy...

Spotkało nas wszystko co największe przez ostatnie półtorej miesiąca...

- Największa radość gdy pani dostała swojego króliczka rehabilitacyjnego i największy na świecie smutek gdy Madlin odeszła po 17 dniach zostawiając po sobie niczym nie wypełniony smutek i poczucie że umarł symbol starań...
- Największe trudności przykrości, awarie i konflikty które okryły się plastrami nadziei na nowe szanse inne jutro i zmiany...
- Największe porządki dosłowne i życiowe na to nowe czekające nas działanie w przyszłym nieodkrytym jeszcze roku.
- Największy kryzys i opór rehabilitacyjny terapeuty i pacjenta który każe mimo wszystko podnieść głowę do góry i zrobić krok w to nieznane z jakąś nadzieją na nowy początek...

15:18, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Tym razem 14 grudnia zawitaliśmy w Rybniku rodzinnym mieście mojej pani na zaproszenie Dyrekcji Liceum Dwujęzycznego.

Pani w roli wykładowcy chyba czuje się tak samo dobrze jak w roli terapeuty :)
Mamy nadzieję że przekazywane treści choć trochę naświetliły słuchaczom rolę psa asystującego w życiu osoby z niepełnosprawnością, a to co pokazywałem ja Guliver uzmysłowiło wagę praktycznego działania psów :)

 

Bardzo dziękujemy za życzliwość zaufanie i miło spędzone popołudnie.

15:16, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 grudnia 2011

Oto moja tajemnica:

Zanim zostałem psem asystującym i terapeutycznym pomagałem Mikołajowi :)

23:47, guliver_i_ja
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 05 grudnia 2011

Dziś gościliśmy w mikołowskim gimnazjum w ramach tygodnia integracji z osobami niepełnosprawnymi i pracowaliśmy w ulubionych profesjach ja jako pies asystent i terapeuta, a pani jako pedagog - kynoterapeuta jednym słowem wykładowca. 

Pani opowiadała jak to jest z moją rolą w jej życiu a ja wizualizowałem młodzieży jak to wygląda w praktyce, naszą dwójkę uzupełniała obecność niezastąpionego fotografa którym był oczywiście mój ukochany pan.
Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci zarówno przez obecną młodzież jak i grono pedagogiczne za co serdecznie dziękujemy.

Szczególne podziękowania dla Pani Ilony za otwartość szczerość i bardzo miłe odwiedziny w ramach kompletowania dokumentacji ze spotkania :)


zespół  jak jedno


zasłuchani...



Rozumiemy się bez słów - spojrzenia mówią wszystko nie świecą nigdy pustką

23:59, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA