RSS
czwartek, 30 grudnia 2010



Są to wspomnienia, chwile ulotne tak,
A jednak pokonują strach.
Mają w sobie moc i siłę,
Roztopić nawet stalową lęku piłę.

12:22, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
środa, 29 grudnia 2010

Kochani pisałem że tajemniczy dobroczyńca noszący imię mamy mojej pani przed świętami uratował naszą rehabilitację w chwili gdy ogłaszaliśmy już białą flagę kapitulacji.
Bardzo chcieliśmy podziękować za pomoc wszczęliśmy dochodzenie własne aby dojść do tego kto to i osobiście podziękować - jedyny realny ślad to adres napisała więc pani list na papierze piórem bo mimo że skomputeryzowana nie stroni od tradycji i uwielbia pisać ...

Dziś nasza zagadka się rozsupłała zaskakująco bo gdy list pisaliśmy to nie wiedząc o tym już znaliśmy osobiście jego adresata :) Okazała się nim być pani mama Krystyna która odwiedziła mnie z panem Bartkiem i panią Ewą - udział w tym dużym cudzie miały też dwie inne osoby nie wymienione z imion.

Tymsamym jeszcze raz dziękuję zidentyfikowanym już Aniołom - bo dzięki nim stało się możliwe to co dotychczas było nieosiągalne:

PO 10 MIESIĄCACH PRACY REHABILITACYJNEJ MOJA PANI POTRAFI UKLĘKNĄĆ NA JEDNYM KOLANIE :)

Jeszcze trochę boli gdy klęczy, ale triumf jest wielki od wczoraj, aż chce się żyć!

17:57, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 28 grudnia 2010

Mieliśmy dziś odwiedzinki naszych osobistych fotografów - Tak tak tych samych którzy robili pani sesję na koniu :0)
Marzena, Mateusz i ich córka Ola przyjechali na poświąteczne ploteczki - było rewelacyjnie - Od Oli dostałem nową zabawkę typu kongo i smakołyki do niej - Oczywiście moja radość sięgnęła zenitu - Zresztą znacie mnie :)

Nasi goście spędzili dosyć dużo czasu w naszej hodowlanej łazience ze świnkami które jak nigdy - każda z osobna i wszystkie razem zostały wygłaskane przez całą trójkę, bo ci którzy uważnie śledzą bloga pamiętają pewnie że u tej rodzinki mieszka nasza Majka - świnka morska urodzona w naszej hodowli.
Bardzo miło jest wiedzieć że nasze zwierzaki mają dobre domy a ich członkowie często stają się naszymi pszyjaciółmi :)

Bardzo dziękujemy za miły dzień prześliczne i smaczne  pierniczki, oraz  prezent
Zawsze możecie nas odwiedzać

ZAPRASZAMY

22:29, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 grudnia 2010

Święta i po świętach - pani dziś już skutecznie spalała to co zjadła w tym czasie - tak dla utrzymania figury nawet z 30 minutowym bonusem od terapeuty i ja pierwszy raz miałem w tym udział bo pomagałem w poważnej nauce stania :)
Pani było niło ale najadła się strachu - jak zwykle zresztą  - Ja byłem dumny :)

Wieczorem pani i mi zafundowała rehabilitację - skałem przez śniegową górę, przyniosłem jej sopla w podziękowaniu, ale nie była ze mnie dumna, to doprawiłem zamarzniętą kulką śniegu i też jakoś nie podeszła entuzjastycznie - może dlatego że była bez rękawiczek i nie lubi zabiegów krioterapii.

21:42, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 grudnia 2010

Dziś moja pani mi się wymknęła zostawiając mnie pod okiem pana :)
A gdzie?
W świąteczne odwiedziny do przyszywanego rodzeństwa. Dawno się nie widziała z Dorotą i Danielem to też wizyta sprawila jej wiele radości - była przedłużeniem atmosfery opłatka bo i oni złożyli sobie życzenia.
Doskonałe ciasto domowej roboty (zrobione przez Dorotę) skusiło panią i bardzo smakowało. Najmłodszą Lenkę odwiedziło u nas dzieciątko, więc pancia przekazała prezent,  a w związku z tym i ja pies asystent dostałem wyjątkowy własnoręcznie przez Lenę stworzony podarunek

To ja z szafką i moją torbą na karmę :D

23:39, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 grudnia 2010
poniedziałek, 20 grudnia 2010

Gdyby psy nie widziały wiecej niż ludzie , może miałyby prostrze życie, ale nie będę gdybał tylko zacznę pisać...
Napatrzy się psica na swoją panią i potem duma.
Ostatnie 2,5 tygodnia pozamiatało nami trochę - znaczy panią pod względem rehabilitacyjnym i sytuacyjnym.
Ona nie mówi wiele, ale widzę jak coraz częściej ma z sobą pod górkę jak czasem bardzo się boi i jak musi walczyć ze sobą z przed lat otuląną narosłymi już doświadczeniami które nie zawsze dają radość na ich wspomnienie.

Gdyby dać jej czasem pióro i biały skrawek papieru wypisałaby to czego boi się powiedzieć, z obawy o niezrozumienie, może jeszcze jakieś inne odczucia.
Czy nazwanie rzeczy takimi jakie są ułatwia sprawę i w jakieś części łagodzi problem?

Co nie pozwala tego zrobić nawet, gdy ktoś daje nam na to szansę tak jak dziś...
Może zwykły strach przed bólem nie fizycznym tylko duchowym...

16:19, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 grudnia 2010
wtorek, 14 grudnia 2010

Kochani - w społeczności blogowo - internetowej jest nas wielu i moje psie wołania czasem dają odzew. Kiedyś pewna pani reporter robiła z nami wywiad o pracy psów asystujących - minęło kilka miesięcy może nawet w latach bedziemy liczyć od naszego pierwszego spotkania, a pani Ania tym razem nie w telewizji, a na stronach swojego bloga  włączyła się w naszą akcję "ZOSTAŃ ANIOŁEM" - zostawiając u siebie link do naszej strony - Zachęcam do takiego gestu Moi drodzy - to nic nie kosztuje a może pomóc.
Ja w zamian dodałem link do bloga pani Ani i zachęcam do jego odwiedzania :)

Iść za przykładem czasem warto :) POLECAM

TU MOŻECIE PRZECZYTAĆ CO PISZE SIĘ W NASZEJ SPRAWIE :
http://www.tg.net.pl/blog/post/walczakowska/4378/Czsto-niedoceniany-tego-co-daje-nam-LOS

11:26, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA