RSS
wtorek, 30 grudnia 2008

Oglądaliśmy dziś wiadomości - Jak pomóc czworonogom przetrwać sylwestra ? Na to pytanie odpowiadała pani weterynarz która prowadzi program zwierzowiec - Mowiła dużo ale moje psie uszy usłyszały to co naj naj naj  bardziej ważne było.

Cytuję: Tuż przed kulminacyjnym momentem kiedy huk petard zacznie niepokoić naszego pupila możemy podać naszemu zwierzakowi kawałek domowego sernika lb  łyżeczkę miodu - to poprawi pupilowi  nastrój i pozwoli wam wspólnie przetrwać tę wyjątkową NOC w roku :D

PS

JA GULIVER RADZĘ WSZYSTKIM WŁAŚCICIELOM PSÓW ZASTOSOWAĆ SIĘ DO ZALECEŃ PANI DOKTOR (Kochani psi koledzy smacznego :D)

23:11, guliver_i_ja
Link Komentarze (4) »
niedziela, 28 grudnia 2008

Dziś miałem dziwną przygodę ...
Od jakiegoś czasu uczymy się z moim państwem jak mam trafić do naszego mieszkania w sytuacji gdyby pani się coś stało i potrzebowałaby pomocy pana. Nie są proste takie treningi bo muszę przebyć aż 2 piętra podjazdami a korytarze w naszym budynku są bardzo podobne.

Narazie dzielimy sobie całe zadanie na etapy i kilka mam już za sobą - a całość jak w matematyce zakończone 1 rozwiązaniem. 
Dziś połowe zadania zrobiłem super i dotarłem po podiazdach na 1 piętro gdzie czekała na mnie pani z nagródką. Drugim etapem było dojście do drugiego piętra. Pani jechała windą ja szedłem podjazdem. Wszystko byłoby oki gdyby nie to że ktoś ściągnął windę z 1 piętra na parter. A ja słuchałem uważnie każdego dźwięku. Myślę... Pani wsiadła do windy , winda miała jechać do góry - jedzie na dół  ja miałem dojść do pani czyli na dół.

Tymczasem pani zatrzymała przyciskiem windę i pojechała na drugie piętro tak jak to miało być pierwotnie, a ja tym czasem schodziłem podjazdem na parter. W połowie drogi słyszę z góry. Guli SLALOM - DO MNIE !! - zwariowałem i zwątpiłem. Pobiegłem jeszcze jednym  podiazdem w dół - nie nie to nie tu jest moja pani  - Trzeba szybko do góry. Na korytarzu między pierwszym a drugim piętrem odezwałem się żeby zlokalizować gdzie jest moja kochana pani i znów usłyszałem: Guli SLALOM - DO MNIE! I już wiedziałem. Szybko znalazłem podjazd na drugie piętro i popędziłem do góry a w kilka sekund póżniej zobaczyłem całą i zdrową moją ukochaną panią. Nie mogłem się z radości powstrzymać biegłem i szczekałem a jak już znalazłem się obok niej z radości prawie cały wskoczyłem jej na ramiona :D Dostałem w nagrodę za znalezienie pani wielkiego herbatnika w kształcie serca :D I wspólnie doszliśmy do wniosku że system komunikacji pies - człowiek typu Hał, hał Gdzie jesteś działa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

21:18, guliver_i_ja
Link Komentarze (4) »
czwartek, 25 grudnia 2008

Dziś moja pani była na spotkaniu rodzinnym więc dzień minął mi na wypoczynku - mieliśmy jechać we trójkę ale pan się rozchorował i zostałam żeby mu dotrzymać towarzystwa.

następnym razem na zjazd rodzinny zrobimy u nas :)

23:58, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 grudnia 2008

Aniołowe ! Służebnicy Boży… Niech skrzydła wasze migocą
Niech biel ich na świecie zabłyśnie , niech się objawi swą mocą
Kładąc śniegową kołdrę na domach ubogich
I zasnąć dając dziecku snem ciepłym i błogim

W ten wieczór grudniowy czekamy na gwiazdy ciepłe światło
I na księżyc w pełni które znać dają swym blaskiem
Że Boża obietnica już wkrótce się spełni

Cicho cichutko bo dzieciątko śpi … Cicho nie budź maleńkiego
Otwórz mu pokoju drzwi niech w twym sercu sobie śpi
Teraz póki Jego rączki jeszcze radość łapać chcą
Ochroń tę małą kruszynę przed tą stroną świata złą

Noc święta już nadeszła pomyślcie chwilę w skupieniu…
O tych co nosić muszą jarzmo wojny i śmierci
zanim zaczniecie wieczerzę miejcie ich wszystkich w pamięci
Dzielcie się białym opłatkiem i bądźcie weseli
Bo przyszedł na świat
Chrystus jako symbol miłości i niegasnącej nadziei.

Wszystkiego Dobrego :D

00:58, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Nasze zdjęcie konkursowe z października zostało ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu zdjęciem roku 2008 :)

mam do dyspozycji nagrodę :)

Ale gratulacje dla mojego Pana bo on robił nam zdjęcie :D

 

00:55, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 grudnia 2008

Dzisiaj pierwszy dzień zimy...
I pierwsze szczęśliwe narodziny w hodowli Cavia Evi od chwili reaktywacji.

Ze związku Barbary i Gustawa

21 grudnia 2008 roku o godzinie 13.10 przyszły na świat dwa piękne maluszki.

Jako pierwsza urodziła się Fregata Cavia Evi z wagą ur 96gr


Zaraz po niej na świat przyszedł Luzifer Cavia Evi z wagą ur. 82gr

Jako szczęśliwi obserwatorzy cudu narodzin gratulujemy całej rodzince.

 

23:50, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 grudnia 2008

Kilka dni temu ktoś o dobrym sercu (chce zostać anonimowy) wspomógł moje konto jako pierwszy i za ten dar moi państwo mieli zrobić mi przyjemność i tak dostałem dzięki Pani sponsor piękny sznur, który mam cały czas na posłaniu. Nim się teraz bawię, używam go jako poduszki - jest to największa zabawka jaką dostałem w życiu.



Zdjęcia autorstwa profesjonalnego fotografa Marka Priekary.

Dziś dostaliśmy również informację że firma RED DINGO zasponsorowała dla mnie identyfikatorek - Cieszę się bo pani wygraweruje mi na nim napis pies asystujący :D

W IMIENIU WŁASNYM I MIOCH PAŃSTWA

BARDZO DZIĘKUJĘ

23:52, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 grudnia 2008

Dziś byłem z moimi właścicielami w kinie na filmie animowanym pt. PIORUN, był wyświetlany w systemie 3D - pierwszy raz ja i moja pani widzieliśmy coś takiego. Niektóre sceny oglądałem z wielkim zainteresowaniem - merdałem ogonkiem do przyjaciela z ekrau, tłumaczyłem mu jak zrobić błagalną minę piskałem skamlałem i całym sobą byłem w tym filmie. Marlenka była fajna,ale rewelacyjna i bezkonkurencyjna stała się Atylla - podobma do świnek morskich mojej pani. Mniej więcej w połowie filmu usłyszałem za plecami głos dziewczynki
- Patrzcie tam leży Piorun - po chwili młodsze dzieci z zaciekawieniem cichutko zaczęły schodzić przed pierwszy rząd foteli żeby mnie zobaczyć - Poczułem się jak prawdziwa gwiazda filmowa. 

23:37, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 grudnia 2008

Piątek zaczął się dla nas źle od pierwszych chwil poranka.
Wszystko się sypało... Fregatka poczuła się źle i natychmiast pojechała z panią do weterynarza. Okazało się że konieczna jest operacja ratująca życie. Lekarze starali się z całego serca uratować naszego "hipopotamka."
Maleńka wybudziła się po zabiegu wszyscy cieszyliśmy się z sukcesu. Jednak po upływie pięciu godzin nastąpiły kąplikacje i serduszko naszej Fredzi przestało bić.

 

Serdeczne Podziękowania dla
SZ.P. Marty i Jędrzeja Ziemińskich
za ratowanie naszej Fredzi do jej ostatniego tchnienia.

Dziękujemy również AGNIESZCE za to że dzięki niej mogliśmy przeżyć z Fregatą przepiękne i niezapomniane chwile.
Jej wsparcie w trudnych dla nas chwilach jest bezdenne.

22:46, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA