RSS
piątek, 25 listopada 2011

To było wyjątkowe spotkanie dwóch zaprzyjaźnionych ze sobą psów które postanowiły przyczynić się do uśmiechu innych i przy okazji nauczyć bezpiecznego ze sobą kontaktu...

Uczestnicy pierwszych zajęć z cyklu programu kynoterapeutycznego "Z psem na ty" z radością podchodzili do nauki nowych  umiejętności w towarzystwie włochatych gwiazd WIECZORU.

Prima błyszczała wdziękiem i gracją a ja starałem się jak mogłem żeby u boku tej arystokratki nie wyglądać jak przysłowiowe "piąte koło u wozu", ale na widok wlepionych w nas z uwagą oczu pierwsze stresy nam minęły i potem już tylko było lepiej...

 

------------

Program "Z psem na ty" obejmował będzie 4 spotkania a jego realizacja zakończy się w styczniu 2012 roku i mamy nadzieję że wniesie wiele dobrego do życia dzieci i młodzieży z DPS w Borowej Wsi.

23:51, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 listopada 2011

Mam psiego pecha! Znowu ominęło mnie to co najlepsze, bo Pani była w naszej kawiarni beze mnie.

Po powrocie opowiadała o tym jaką pyszną czekoladę się tam serwuje i uznała że smak jej jest niebiańsko wspaniały i warty grzechu.
Znalazła tam sobie pani moment na zdjęcia i na wieczorną kolację serwowaną z pełną klasą przez szefa kuchni :) której nieodłącznym elementem był sok.

Przez to więc zaliczyliśmy plusika u terapeuty bo były nowości jedzeniowe

DZIĘKUJEMY ZA MIŁY WIECZÓR I PYSZNE JEDZONKO

23:58, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 listopada 2011

Od wtorku do czwartku czyli do dziś mieszkał z nami kotek którego docelowo przekazywaliśmy do nowej kochającej rodziny.
Był to już czwarty kociak przechodni w naszej karierze i jak wszyscy wiecie moja pani nazwijmy to obawia się tych zwierząt a pan z kolei jest kociarzem jak się patrzy tym razem jednak Przecinek - tak ochrzciła go chwilowo pani poruszył serce bo to przecież było kocie dziecko...

Z maleńkimi słodkimi stópkami...

Umieraliśmy z panem ze śmiechu jak Ewelina bezradnie spoglądała na malucha pod wózkiem i mówiła "Przecinek idź na miejsce!"- to się nazywa psi nawyk szkoleniowy :)
A czarno biała kulka nie dorastająca mi do połowy łapy patrzyła rozbieganym wzrokiem i pytaniem Co??
Pani oświadczyła że kotu absolutnie nie wolno wchodzić na łóżko bo ona padnie na zawał trupem ze strachu ale Zbyszek jakimiś fluidami chyba przyciągnął malca do siebie gdy pani już wstała do pracy bo skończyło się tak:

I łaciaty dzieciak uznał że będzie dalej walczył o względy. Chodził za panią do łazienki wiedząc że go wyrzuci uporczywie wpatrywał się jak ja dopóki nie nawiązała z nim zabawy woreczkiem:

Ale powtarzała mu pani ciągle "Przecinek co ty wyprawiasz ja nie lubię kotów! Czemu nie idziesz do Zbyszka?" A Z ŚRODY NA CZWARTEK pani smacznie spała gdy to za dużo pozwalające sobie dziecko przewędrowało jej koło policzka i....zaczęło się ocierać - Zamarłem i myślę: Jezu jak on ją teraz obudzi to ja będę sierotą! Padnie trupem na stówę!
A Przecinek zaczął mruczeć na nutę "Haaaaloooo możesz się obudzić nudzę się???!" i stało się pani otworzyła oczy i  NIE UMARŁA - uśmiechnęła się do małej marudy która chyba za cel postawiła sobie że przekona ją iż koty są super a potem żeby zachować pozory powiedziała marszcząc brwi "Czy ja nie mówiłam ci masz do mnie nie przychodzić do łóżka?"
W południe kiedy wróciłem ze spaceru Przecinek doprowadził socjalizację pani do końca tak jak ja kiedyś z panem zrobiłem gdy się mnie trochę obawiał
I skończyło się tak:

Zobacz ja nie jestem taki straszny... Daj mi ten kawałek szynki... ten wielki biały stwór z którym wychodzisz na dwór dostaje takie pyszności daj proszę i mi"

I powiem wam że gdy Przecinek zmieniał rodzinę i imię w czwartek wieczorem nie tylko panu kociarzowi z krwi i kości zrobiło się NIESWOJO NA SERCU...
Mały trafił do dobrego domu a nam zrobiło się pusto bez tej czarno-białej kulki.

23:54, guliver_i_ja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 15 listopada 2011

Moi kochani ...
Po bardzo smutnym czasie tragicznych przejściach ostatnich tygodni i depresji szeroko pojętej dziś przyszła czas na radość która tak naprawdę po za naszą wiedzą rodziła się pomysłem w polsko - francuskiej korespondencji terapeutów pani.

Otóż Pan Darek poprosił w niedziele panią żeby kupiła mu królika i zdał się na jej wiedzę i gust zrobiła to w poniedziałek odbierając okulary i ... hmmm  od wczoraj słyszeliśmy z panem tylko jedno "NIE WIEM JAK ALE NIE ODDAM MU TEGO KRÓLIKA" Pomysłów było tysiące od kłamstwa że nie było króliczków po egzamin na odpowiedzialnego hodowcę i stwierdzenia że nie zdałeś trudno króliczek musi zostać u mnie.

Przyznam szczerze że króliczy temat sypnął trochę zajęcia bo pancia cały czas próbowała coś wskórać zaliczyła nawet rasowy upadek na terapeutę:) Przeegzaminowała rehabilitanta i naprawdę starała się skupiać na poleceniach - nie wychodziło... gdy usłyszała że króliczek obiecany dziecku złożyła broń i starała się tylko zabezpieczyć malucha na drogę i najbliższe dwa dni. Wiedziałem że pewno będzie kolejny etap smutków gdy królisia nas opuści,  ale cóż poradzić...

Na samym końcu kiedy było blisko rozstania pan Darek położył jej ręce na ramionach i rzekł:
- Z króliczkiem jest tak że to jest prezent ode mnie i pani Ani za to że ładnie ćwiczysz i starasz się na zajęciach i zostaje u ciebie. Masz rację że dziecku nie wolno zabierać króliczka.

Tak oto pancia wpadła w dziki szał radości i nawet nie było mowy o spaniu ...
Królisia została oficjalnie członkiem naszej rodziny i została nazwana francuskim imieniem Madline (czyt. Madlin) na pamiątkę polsko - francuskiej troski terapeutów o pacjenta.

Mała zaprzyjaźniła się ze mną od razu i natychmiast zapytała czy może obok mnie odpocząć ...
Jak odmówić tak przesłodkiej mordce ?

 

23:57, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 listopada 2011

Wczoraj kiedy ostatkiem sił zmusiliśmy się z panią do ruszenia z domu ja byłem u fryzjera a moja pani poszła na chwil kilka do naszej ulubionej Kawiarni Cafe & Collation w Gliwicach, żeby spotkać się z Panią Anią i omówić kilka ważnych spraw.

I wiecie co?
To miejsce jest naprawdę magiczne nie tylko przez piękno serwowanych tam potraw ale przede wszystkim przez klimat jaki tworzą ludzie...
Pani choć strasznie przygnębiona i smutna na chwile odizolowała się od kłopotów i zatopiła w smaku pysznego ciasta...

A rozmowa z panią Anią dodała jej sił skupiła na planowaniu pracy i przyjemności, dała możliwość uczestniczenia w inicjatywie i wzbudziła chęć do działania która pachniała wyjątkowym ciastem jako lekiem na depresję... i kłopoty

W imieniu Swoim i Panci DZIĘKUJĘ

GULIVER

PS
Cafe & Collation to miejsce przyjazne wszystkim - psom asystującym również :D
z wszystkich miejsc w których bywam tam lubię chodzić najbardziej bo moja pani z natury okropny niejadek w murach tej artystycznej kawiarenki z inspiracją traktuje każdy nowo poznany smak (to zapewne ucieszy naszego rehabilitanta i panią doktor z Francji)

18:36, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 listopada 2011

Sam już nie wiem co i jak wam napisać Pancia przeżyła wczoraj jeden z tych najgorszych dni w życiu "Czarny piątek" i od rana sama rozpacz...

Spływały do nas wieści o chorobach i kłopotach naszych przyjaciół... , w wyniku niezawinionego z naszej strony błędu byłych pracodawców Pana mamy naprawdę poważny kłopot. Do tego dochodzą ciągłe problemy z pozoru nieznaczące które w efekcie dają nam brak możliwości działań związanych z refundacją zakupu wózka niezbędnego panci.  Kłopoty w tym co robi Ewelina na co dzień rzutujące na jej stan zdrowia i krwotoki które nie ustabilizują się bez rehabilitacji na którą w tym miesiącu bez anielskich skrzydeł nie mamy co liczyć....
Kiedy już miałem nadzieję że koszmar tego dnia dobiegł końca bo przecież dzień kończy się nie z godziną zero a z chwilą gdy kładziemy się do łóżka ... okazało się że nasz kochany królik Szaman i świnka Gamoń są chory...
Pani dzień wydłużył się do godziny 02.30 w nocy a wszystkie te sytuacje wywołały reakcję ze strony układu krwionośnego i krążeniowego. Kilka bezlitośnie dłużących się godzin rzekomego snu spędzonych na powstrzymywaniu niepohamowanych łez zakończyło noc a dzień otulił nas dotykiem cichej śmierci małych przyjaciół na której moc nawet najbardziej smutne serca nie są w stanie poradzić nic...

Człowiek jest mocny ale nie niezniszczalny...

Kochani psi przyjaciele chyba ogłoszę akcje grupy Crisis Dog i zbiorę wszystkich moich psich przyjaciół u nas w domu żeby większa ilość psów pomogła pani jakoś się pozbierać...
Teoś, Maffin, Ika, Messi, Prima i wszystkie niewymienione a chętne do pomocy wzywane do naszego domu jako kryzysowa pomoc psichologiczna

A do całości jeszcze rehabilitacja z prędkością motocykli kładów albo nieskrępowanym galopem konia który pozwoli zapomnieć o całym świecie i wyżyć się....

10:00, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA