RSS
wtorek, 30 listopada 2010

Nie tak dawno pisałem że pani brat przyszywany Michał powiedział że jak pancia się wywróci tomożemy dzwonić i długo nie czekał na telefon bo dziś wywinęliśmy wielkiego orła a byliśmy sami.
śmiała się pani że gdyby nie zmiany w grafiku podniósł by nas pan terapeuta a tak oj działo się działo... Odwiedziła nas dziś też Aneta koleżanka z byłej pracy - i zgodnie z zaleceniami rehabilitacyjnymi nie podarowała nam wędrówki o chodziku :) Obyło się bez gleby numer 2.

ale przykazanie na dziś brzmi:

Upadać i przewracać się wyłącznie w dni rehabilitacyjne wg grafika z danego tygodnia stosownie do wyznaczonych godzin terapii tak żeby było komu zebrać nas z podłogi.

 

23:30, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 listopada 2010

I nadeszła ... czyli mało nie zasypało asystenta na biało:)




23:52, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 listopada 2010

Kiedyś ktoś mówił że twarz to taki mały obraz życia ... i można mieć tylko 11 lat a twarz przykrytą zmartwieniami dorosłych...
Zawsze patrząc w tego typu oczy myślę że to nie jest uczciwe gdy dziecko wstając rano myśli o trudnej sytuacji w domu i marzy zupełnie nie dziecięco - o tym by zrobić coś i pomóc...
I nawet jeśli piękny dar głosu jest nieoceniony to jego siła płynie ze szczerości przeżyć i świadomego przeżywania śpiewanego tekstu.

GRATULUJEMY Z NADZIEJĄ ŻE TA WYGRANA POZWOLI NA SPEŁNIENIE MARZEŃ NIE TYLKO TYCH ZBYT DOROSŁYCH ALE W PEŁNI DZIECIĘCYCH RÓWNIEŻ :)



Wszystkiego dobrego - spełniło sie dorosłe marzenie po to byś mogła jeszcze być dzieckiem:)

17:13, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 listopada 2010

Moi drodzy chciałbym uroczyście oświadczyć że z dniem trudów nie tylko bólowo rehabilitacyjnych ale ogólnie przeciwności codziennych działań kokazało się że....
Zarówno ja (chyba tym razem jako pierwszy) jak i moja pani zostaliśmy oficjalnie zaadoptowani.
I tak oto jak wczoraj mieliśmy problem chorobowy - a dokładniej pani i wysyłaliśmy znaczy ja smski do przyjaciół czytaj MICHAŁ Z RODZINKĄ - okazało się że sami to my nie jesteśmy nawet gdy nam sie tak zdaje. Jak czarodziejską różczką pojawiła się nagle góra optymizmu i ktoś komu się chce troszczyć i dzielić z nami trudy.
Zyskaliśmy szybko trochę rodzinki :) i tak oto wpisani do dowodu troski mamy przyszywaną mamę i rodzeństwo które natychniast zjawiło sie z ratunkiem. Gotowe podtrzymać rehabilitację, dać na chwilę zapomnieć o trudach, wyczesać mnie na zajęcia z Hanią i zatroszczyć się o ekskluzywny napój Bogów dla panci. Tak było wczoraj.
A dziś Ola i Michał znów nas odwiedzili ku olbrzymiej radości mojej i panci i jak nigdy "zafundowali" pani odpoczynek - skorzystaliśmy wszyscy znaczy ja - bo się wybiegałem z Michałem, nasze świnki i króliki bo mają czysto i pani bo mogła zatrzymać sie na chwilę i zobaczyć że jednak nie sama jest na chwiejnym okręcie życia. Rodzeństwo wymieniło się telefonami z adnotacją że gotowe na interwencję w smutkach w razie potrzeby bądź w sytuacjach tzw. upadków nieplanowanych. A najwięcej radości to sprawił nam fakt że poprostu chciało im się spędzić z nami czas i 3godziny ważne dla nas nam poświęcić tak z chęci własnej.
Dopilnowali nawet tego żeby pancia sporzyła z nimi napój Bogów (wtajemniczeni wiedzą jaki)

DZIĘKUJEMY BARDZO RODZINNE I MOŻECIE WPADAĆ O KAŻDEJ PORZE :)

23:36, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 listopada 2010

Więc zaczynamy od  optymizmu bo tego nam ostatnio ubywa ...
Byliśmy sobie w Stolicy i jak zwykle padło pytanie na ile poradzimy sobie z samodzielnością w nieznanym środowisku - kolejny egzamin z życia i moi drodzy, kochani czytelnicy rehabilitacyjne trudy pani proceentują bo mimo iż w pokojach nie było żadnego uchwytu samodzielnie weszła i zeszła z łóżka :) Duuuuuuuumni byliśmy z siebie. Potem pierwszy  raz w życiu założyliśmy spodnie na stopy przy użyciu wyłącznie pani rąk i może trochę mojego pyska i było sie czym chwalić panu terapeucie :)
Warto więc chyba zacisnąć zęby i bez względu na wszystko iść w przód.
A ja tak gulisiowo i panu terapeucie powiem że o słuszności nawet bardzo trudnych działań przekonują efekty więc jak zawsze uszy do góry i w trójkę do kolejnego sukcesu :)

23:41, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 listopada 2010

Te psy nie zawahają się użyć swoich umiejętności, żeby Ci pomóc! - przyjdź do Złotych Tarasów i zobacz, co potrafią.

pomóżmy razem

 

Już w niedzielę, 21. listopada br. CH Złote Tarasy w Warszawie odwiedzą niezwykłe, wyszkolone czworonogi, które na co dzień pomagają osobom potrzebującym!

Pokaz umiejętności psów asystujących i psów ratowników, organizowany w ramach ogólnopolskiego programu Pomóżmy razem, rozpocznie się o godz. 13.00

Najbliższa niedziela to niepowtarzalna okazja, żeby w centrum Warszawy zobaczyć jak wiele potrafią psy i w czym mogą pomóc człowiekowi.

Organizatorzy programu ?Pomóżmy razem? poprzez pokazy umiejętności psów uświadamiają Polakom rolę wyszkolonych czworonogów w życiu osób potrzebujących. W CH Złote Tarasy (na 2. piętrze, przy fontannie) będzie można zobaczyć, co potrafią psy asystujące i ratownicze, usłyszeć o specyfice pracy z nimi oraz dowiedzieć się, dlaczego jest ona tak ważna.

 

Podczas niedzielnego pokazu swoje umiejętności zaprezentują czworonożni podopieczni Fundacji DogIQ oraz Grupa Ratownictwa Specjalnego OSP Łódź. Celem Fundacji DogIQ jest szkolenie psów asystujących, które poprzez swoje specjalne umiejętności zwiększają niezależność i samodzielność osób niepełnosprawnych z różnego rodzaju dysfunkcjami. Natomiast grupa ratowników z psami, działająca przy OSP Łódź, pomaga w poszukiwaniu osób zaginionych w terenie otwartym oraz zasypanych pod gruzami w katastrofach budowlanych. Fundacja DogIQ przyłączyła się do programu ?Pomóżmy razem? w 2009 roku, a OSP Łódź w 2006 roku. Obie organizacje są członkami ?Partnerstwa na rzecz propagowania roli labradora jako rasy do zadań specjalnych?.

Wystąpię ja i moja pancia a towarzyszyć nam będzie Ania i Iris
Do warszawy jedziemy dziś za sprawą niezastąpionej  Anetki Stec która zawsze służy nam pomocą :)

00:24, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 listopada 2010

Kochani baaaaaaaaaaaaaaaardzo was przepraszam że nie pisałem ostatnio ale mamy taki sobie czas w kratkę - trochę smutku i trochę radości.


Najpierw o tym co u panci:
- Zmieniła pracę i widać w jej oczach ten błysk spełnienia kiedy jedziemy na zajęcia z dziećmi
- Dokształca się pedagogicznie, logopedycznie, rehabilitacyjnie i metodycznie więc dla relaksu tonie z nosem w książkach
- Bardzo myśli nad tym jak zorganizować sobie sprzęt do zajęć z dziećmi.
- Mimo ogólnych trudności i małego kryzysu terapeutycznego w ostatnim czasie nadal dzielnie walczy o kolejne kroczki do przodu
- Nie dopuszcza mnie do komputera tłumacząc, że praca jest czynnikiem ważniejszym od bloga, ale za to wychodzimy częściej na dłuuuuuuuugie spacery
- Wróciła do uczenia mnie nowych umiejętności
- Podróżuje służbowo (ze mną)
- Jej mała głowa wielka jest od myślenia jak ugryźć ten trudny świat (czyli standard w którym moje zęby nie pomogą)

Teraz co u mnie:
- W końcu jeżdżę na zajęcia z dziećmi! :)
- Wychodze na dłuuuugie spacery :)
- Uczę się nowych rzeczy :)
- Jestem rozpoznawalny bo biorę udział w pokazach umiejętności psów podczas wyjazdów służbowych :)
- Częściej jestem psychoterapeutą pani szczególnie kiedy jest po trudnych zajęciach z rehabilitacji
- Miewam tak jak wcześniej gorsze dni i cichą mszę z panią oraz zakaz pisania bloga - ale przecież nikt nie jest ideałem

Podsumowując:

Żyjemy inaczej niż miesiąc temu, mamy swoje przebłyski szczęścia i kratery rozpaczy, ale otuchy dodają nam przyjaciele z którymi da się góry przenosić na psich plecach i niepełnosprawnych rękach, więc innej opcji niż ta że BĘDZIE LEPIEJ ja pod uwagę nie biorę.

Pozdrawiam was ciepło
Guliver

18:17, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 listopada 2010

Nie pisałem już dłuższy czas o naszej znaczy pani rehabilitacji, bo tak jakoś się składało, ale dziś napiszę bo dzień ten spokojnie można zaliczyć do najtrudniejszych pod względem pokonywania siebie...
Po poniedziałkowych zajęciach kiedy w ramach odpoczynku dla mięśni po ciężkich ćwiczeniach pan terapeuta zaczął pierwszy masaż w obrębie pooperacyjnych blizn pani zacząłem się obawiać że przyszedł czas kiedy nastąpi starcie.
Potem zadzwoniła nasza zaprzyjaźniona pani doktor króra wyjaśniła pani pewne kwestie związane z reakcją organizmu na taką stymulacje i podpowiedziała parę istotnych rzeczy dodając odwagi że idą w dobrym kierunku i że teraz będzie ciężko żeby potem mogło być lepiej.

A dziś miały być na odstresowanie konie i pogoda pokrzyżowała plany, zostaliśmy więc w domu i zaczęły się zajęcia.
Stała się rzecz ważna bo pani uczciwie przekazała to co powiedziała pani doktor i w konsekwencji została zawarta ustna umowa że działania odczulające będą stałym elementem zajęć.
Te dzisiejsze były naprawdę trudne bo to taki przełom - a ja jeszcze widzę zaciśnięte skurczem ręce pani i to co psy widzą zawsze - bo przecież pani żadko płacze a dziś pojawiły się łzy  takie  niezauważone których mimo starań nie udało się powstrzymać

Może być już tylko lepiej...

16:23, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 listopada 2010

Dzisiaj pracowity i podróżny dzień...
Byliśmy na pierwszych zajęciach z pewną bardzo sympatyczną maleńką osóbką i chyba wszyscy byli zadowoleni, ale zobaczymy.

22:46, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA