RSS
niedziela, 30 listopada 2008

Zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, z prośbą o pomoc w bierzących kosztach utrzymania psa na 2009 rok.
Potrzeby i koszty są różne. Oto niektóre z nich:
- Karma dla psów pracujących (aktywnych)
- Bierząca opieka weterynaryjna
- Kwartalna opieka pielęgnacyjna (psi fryzjer) 
- Akcesoria, zabawki i smakolyki

"Jako właściciel psa asystującego wiem, że jego praca jest BEZCENNA.
Guliver pomaga mi 24 godziny na dobę. Dzięki niemu jestem niezależna.
Ogranicza moją niepełnosprawność do minimum.
Daje mi bardziej kolorowe i lepsze jutro."
                                                     fragment wywiadu radiowego

Chcesz pomóc?
kliknij na Gulisia w zakładce SPONSORZY 2009
Skontaktuj się ze mną:-)

Sponsorom w ramach podziękowania zapewniamy darmową reklamę na blogu.

23:12, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Niedługo kończy się 2008r.
Z tej okazji  chcemy bardzo serdecznie podziękować wszystkim naszym
SPONSOROM 2008
 za wszelką dobroć i udzieloną pomoc.

" Cicho, cichutko jako człowiek Kroczysz,
Potrafisz kochać i Otwierasz oczy
na świata małe i wielkie problemy,
dlatego dziś powiedzieć pragniemy,
że za okazaną dobroć z serca dziękujemy..."
 
 
22:17, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 listopada 2008

Niektórzy z was wiedzą że moja pani na problemy z kolanami - czasem przeskakują jej rzepki - wtedy zawsze woła jakąś krowę... bo łapiąc się za kolano mówi "Krowa Mać" albo jakoś tak (nie umiem tego powtórzyć).
Zawsze zastanawiam się  czemu ta krowa się tak ociąga i jeszcze nigdy nie przyszła mojej cierpiącej pani pomóc. Posanowiłem całą sprawę wziąść w swoje łapy i jak słyszę K.... Mać biegnę ile sił w łapach i kladę pyszczek na kolanie pani - wtedy ból szybciej jej przechodzi. I po chwili znów się uśmiecha :)

Wniosek: Nie potrzebna krowa - wystarczy pies :)

19:46, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »

W czwartek zakończyliśmy z panią kurs przedsiębiorczości :D I mamy certyfikat - Egzamin zdany :D
Pani wyedukowana a ja szczęśliwy - nasz certyfikat był z uszkiem, bo pani kupiła mi je za frekfencję na kursie:D

Pozdrowienia dla wykładowców - szkoda że wszystko co dobre szybciej się kończy

19:29, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 listopada 2008

Dziś przed kursem poszliśmy z panią na bieganie i w moim wolnym czasie dałem upust swoim wrodzonym instynktom łowieckim i pogoniłem pięknego bażanta - zdziwiłem się jak narobił wrzasku, ale z drugiej strony skąd mógł wiedzieć że moją profesją nie jest myśliwstwo :D

Tak się cieszyłem że przedobrzyłem i nogę sobie nadwyrężyłem ...

Przez moment kuśtykałem jak panienka która zgubiła pantofelek ale przeszło mi szybko i mogliśmy bez problemu pójść na kurs :) Z którego i ja dziś byłem zadowolony bo pan Jacek - nasz wykładowca wreszcie przez chwilę mnie poglaskał - ustalił z panią że ze za moją nienaganną frekfencję na kursie po jego zakończeniu powinienem dostać super nagrodę - chciałbym pyszne wędzone uszko :D

23:44, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
Chwila refleksji nad tym jak bardzo potrzebne jest nasze psie życie...
01:14, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 listopada 2008
Przed chwilą odkryłem swoje nowe powolanie, taką zimową profesję psa serwisowego.
Ze względu na biały puch za oknem na spacety wychodzimy tylko na elektryku. Do domu wracamy podjazdami żeby zanim dojedziemy pozbyć się śniegu z kółek wózka - swoją drogą podjazdy to doskonałe miejsce na slalom w biegu.
Dziś tak samo poszliśmy na około zamiast windą. Stało się odkryłem powołanie odśnieżacza wózkowego - Zjadłem śnieg z przednich kółek i mogliśmy już na drugie piętro jechać windą :)
23:51, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Szła wielkimi krokami popychana z 3 stron mocnym wiatrem. Robiła sobie przerwy i przystawała na odpoczynek...
Aż w końcu udało mi się ją zobaczyć. Piękna cała w bieli, mroźna, ale jednocześnie pełna radości, śmiechu i beztrozki dziecięcych zabaw. Pani ZIMA :) i jej towarzysz ŚNIEG. Zapewnili mi wczoraj świetną zabawę.

00:39, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 listopada 2008

W czwartek pomagałem pani przy świnkach. Biegałem to z sianem, to z trocinami, to znów z kilkoma poidłami w pysku. Cieszyły się świnki, ja (bo za pracę dostawałem pyszne nagrody) i moja pani. W końcu coś się podziało bo kilka ostatnich dni z powodu tego że chodzimy na kurs nasze dni zrobiły się podobne i dla mnie z leksza nudne bo na kursie choć jestem w pracy to 90% zajęć przesypiam pod stołem... 
... gdybym musiał zdać egzamin z działań marketingowych nie dostałbym certyfikatu napewno :)

 

00:42, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA