RSS
poniedziałek, 28 lutego 2011

Zmęczeni już bardzo ciągłymi chorowaniem pani szukamy sobie powodów do małych radości po kolejnych nieprzyjemnych momentach kiedy strach się bać o oddech - uznałem że muszę iść na kurs przywracania oddechu bo czasem mam wrażenie że pani się udusi... ona chyba też.

Bardzo więc  cieszymy się radościami pana z nowego sprzętu fotograficznego choć ani ja ani pancia na obecnym etapie nie jesteśmy dobrymi obiektami fotograficznymi bo przebija się między nami uparta choroba...

Przekonaliśmy się bardzo miło, że nasz terapeuta nadaje się do ozłocenia za swoje powołanie, bo panią bolała od czwartku noga i  trudno było siedzieć, leżeć, spać o staniu już nie wspomnę i jak zwykle starała się jakoś sobie radzić ale w sobotę postanowiła podpytać na ile jest w stanie sobie pomóc, bo ból był mocny i tak pan Darek po konsultacji i ocenie stanu na odległość zalecił działania kontrolując stan pacjenta do 23.00 - Ulżyło troszkę i można było przespać noc, ale niedziela zaczęła się bólem.
My jak zawsze bez odwagi by komuś zakłócać niedzielny spokój postanowiliśmy pocierpieć w ciszy, ale około 14.00 zadzwonił pan terapeuta i powiedzieliśmy jak wygląda cała boląca sprawa bo nauczyliśmy się szczerości w tym aspekcie.
I tak oto wczoraj mimo niedzieli przybył pani ratunek w osobie rehabilitanta, którego to oboje traktowaliśmy na tą chwilę jak zbawienie w cierpieniu.


BARDZO DZIĘKUJEMY ZA INTERWENCJĘ - Z TAKIM TERAPEUTĄ NAWET W NIEDZIELĘ MOŻNA CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE :)


Na moje psie realia powiedziałbym "Panie rehabilitancie kosteczka się należy za profesjonalizm!!"

A dziś wkroczyliśmy w poniedziałek z naprawioną nogą i  podjęliśmy próbę powrotu do pracy...
Gratulując Asieńce obrony tytułu inżyniera i ciesząc się z jej sukcesu, próbowaliśmy obmyślić plan awaryjny po trudnym lutym na naszą rehabilitacje w zaczynającym się jutro miesiącu i pierwszy raz od półtorej roku wpadliśmy w dziki szał radości za pośrednictwem anonimowego anioła który to w bardzo namacalny sposób sprawił cud teraz kiedy się go zupełnie nie spodziewaliśmy. Może uda się nadrobić trochę regres który powstał po przymusowej przerwie w ćwiczeniach!!!!!!!!! Juuuuuuuuuuuuupiiiiiiiiiiiiiii !!!!!!!!!
Zakatarzeni, kaszlący ale pełni radości kończymy ten dzień bo pierwszy raz idąc spać nie będziemy myśleć o tym czy możemy pozwolić sobie teraz na wizytę u lekarza która zawsze wiąże się z dużymi dla nas kosztami.
Gdyby nie pora wieczorna zacząłbym z radości głośno szczekać bo teraz istnieje większa szansa że pancia w końcu wyzdrowieje z kaszlu i będzie mogła nadrobić zaległości rehabilitacyjne i może nawet wrócić do zajęć na basenie i do swojej ukochanej jazdy konnej.
Może to mama mojej panci za pośrednictwem działań swojej imienniczki nam pomogła :D
(pancia lubi tak myśleć bo ma znów na chwil kilka mamę przy sobie choć ta już wiele lat króluje w obłokach)

Ktokolwiek ma coś wspólnego z naszym szałem radości i możliwością doleczenia się niech wie że jesteśmy anielsko wdzięczni.

Pozdrawiamy

23:13, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 lutego 2011

Pomiędzy trudnościami związanymi z nazwijmy to ładnie przyjmowaniem leków i ciągłą tendencją do zasypiania z powodu choroby, pigułek i chęci zmniejszenia bólu, udało nam się dzisiaj w dużej mierze zaktualizować stronę rehabilitacyjną: Wstawiliśmy wreszcie aktualne dokumenty medyczne odnośnie rehabilitacji pani, uaktualniliśmy jej autobiografię i dodaliśmy w niej zdjęcie na koniu :)

A na moim blogu ze względu na termin składania zesnań podatkowych po prawej stronie pojawiła się zakładka o przekazaniu tego własnie procenta na rzecz naszej Koleżanki KASI
WIEMY ŻE MOŻEMY NA WAS LICZYĆ I NIE ZAWIEDZIECIE !!!

23:53, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »

Według maksymy którą dostaliśmy z aniołem w prezencie "Każdy ma swojego anioła i może być dla kogoś aniołem"
I tak na przykładzie naszej rodziny dostarczę wam dowodów na prawdziwość tych słów:


Zacznę od siebie - Moimi oficyjalnymi aniołami są Ewa i Bartosz Chronowscy i Marta i Jędrzej Ziemińscy - a do tej przodującej czwórki jeszcze dołączam rzeszę tych niewymienionych z imienia i nazwiska a szczególnie mi bliskich.

Moja Pancia - Lista jej aniołów tych codziennych i rehabilitacyjnych jest długaaaaaaaa i żeby nikogo nie urazić ani nie pominąć wymienie tylko te autentyczne 2 jej rodziców - a za ich pośrednictwem pewnie dotarła i cała ziemsko - anielska batalja która nie pozwala jej na krok w tył.

Mój Pan - Dotychczas twierdził, że nie ma swoich aniołów ale dziś zdanie zmienił, bo jak się okazało również i on ma wokół siebie grupę ludzi, którzy są mu bliscy i chcą z nim dzielić radości i smutki. Dzięki tym jego zasłużonym, a dostrzeżonym dziś aniołom pan stał się właścicielem aparatu cyfrowego canon 450D - Podzielamy jego olbrzymią radość i również w swoim imieniu dziękujemy niewymienionym

 

Powiem wam tylko z doświadczenia własnego że bardzo miło jest mieć anioła ale zostanie aniołem dla kogoś na zupełnie niezmierzoną wartość, droższą od wszystkich skarbów świata.

23:52, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lutego 2011

Z przykrością oświadczam że pancia dalej chora. W skrócie ze względu na tendencje do Akcji DUSIMY SIĘ jesteśmy uziemieni, bo silne leki które pani przyjmuje od dziś zaburzają koncentrację i zdolność prowadzenia pojazdów więc dla własnego bezpieczeństwa powinna chyba teraz siedzieć na ksześle bo każdy rodzaj wózka inwalidzkiego to pojazd.

Wymaga potrojonej opieki, jest jej częściej przykro i jak jest chora robi się płaczliwa..., ale będę próbowal 4 łapami sobie poradzić i jakoś będzie...
Pani doktor powiedziała że do poniedziałku będzie dobrze po tej kuracji - najgorsze są jednak ciągłe tendencje do wymiotów podczas jej stosowania...
Pancie się trudno leczy... bardzo trudno

23:46, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 lutego 2011

Było bardzo miło na naszym pierwszym zjazdogu :)
Początkowo staraliśmy się być nazwijmy to nieco anonimowi i chodziłem sobie bez uprzęży zapoznając się z czterołapkami które również zawitały w Bobolicach.
Spędziłem miłe przedpołudnie z Prymusem i naszym Szczypiorkiem znaczy z pierworodną córką mojej psiej nauczycielki Iki  Primą i jej właścicielką Anetką.
Pogadaliśmy sobie o wielu psich sprawach - poszliśmy na wspólny spacer a o 16.00 zaczęła się praca i zajęcia na sali gimnastycznej.
Patrzyłem na zmagania moich psich kolegów i koleżanek i trochę zazdrościłem im że mogli poskakać przez przeszkodę ale pani obiecała że jak będę grzeczny to będę miał swoje pięć minut  i oboje pokażemy co potrafię.
Dotrzymała słowa i zrobiliśmy pokaz umiejętności psa asystującego :)
Podobno wszystkim się spodobało i zrobiliśmy wrażenie co poświadczyła z telefonicznych wieści pani prezes. Miło nam że dobrze spełniliśmy zadanie. Polecamy się na przyszłość.

A to foteczki:

Ja i Prymus (Prima)

Uśmiechnięta Inez

Pogrążony w psich rozważaniach ja

21:58, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 lutego 2011

Jutro wyjeżdżamy na zjazdoga i cieszymy się baaaaaaaardzo z tej wycieczki ale dopada nas też lekki stres bo jedziemy tam służbowo i będziemy mieli kilka zadań do spełnienia...
Wszystko byłoby ok gdyby moja pancia nie szczekała tak z powodu tego kaszlu. Jak ją złapie atak w czasie naszej prezentacji ustnej to żeby odwrócić od niej uwagę widzów postanowiłem zatańczyć kankana bo myślę że tym zrobię wrażenie dosyć duże prawda?

Jedziemy na tę niespodziewaną wycieczkę z naszym szczypiorkiem znaczy z Anetką i już się cieszymy :D Wiem że ma dla nas książeczki dogoterapeutyczne bo ona w ich wyszukiwaniu jest najlepsza na świecie :)

Trzymajcie za nas kciuki :)

21:31, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 lutego 2011

Dziś pani miała w końcu rehabilitację i wyraźnie odczuła mocny regres więc obojgu ich czeka ciężka praca. Niestety tym razem uwstecznienie fizyczne zauważył terapeuta już na początku i musiał zmienić przebieg zajęć na łatwiejsze i było trochę tak jak na początku gdy zaczynali ze sobą pracować...
Z nutą żartu pan Darek łagodną stanowczością przyzwyczajał ją do czerwonej przyjaciółki z kolcami i egzekwował wykonywanie zadań z jej użyciem.
W tych trudach było też trochę radości jeszcze urodzinowej z prezentem którego się niespodziewaliśmy i chwilą na prywatny moment siedzenia przy cieście i rozmowach... WAŻNYCH.

Potem chwila odpoczynku i cudowny wieczór z mężem - takie przedłużenie dnia zakochanych prezenty te mniejsze i duże a potem wyczekany koncert muzyki fado - Portugalska piosenkarka MARIZA zachwyciła państwa swoim talentem a ja siedząc w domu czekałem na relację.
Posłuchałem wrażeń nie do opisania i zobaczyłem kawałek koncertu - Was też zapraszam :)

 

23:42, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 lutego 2011

Wczoraj i dziś mieliśmy jeszcze urodziny pani :D Dłuuuuuuuuuuugie są prawda?

Sobotnio odwiedziła nas przyszywana siostra i brat mojej pani Dorota i Daniel - toważyszyła im ku radości mojej psiej profesji Lenka i miałem długie zajęcia z dogoterapii
Było sympatycznie miło i wesoło :D


Lenka w swojej nowej fryzurze jest śliczna :)

Dorota za to zaprzyjażniała się z naszym mniejszym terapeutą Szamanem i nie obyło się bez wspólnej sesji.

Dziewczyna z Szamanem :)

Dzięki za miłe odwiedzinki :D
---------------------------------------------------------------------------------------

Tymczsem dziś odwiedziła nas przyjaciółka mojej pani Kasia - pogadały o starych Polakach i bawiły się świetnie - a ja korzystałem z miziania :D  Bo kasia to taka moja trochę większa pacjentka z wyboru bo bardzo się lubimy :D
Cała czwórka spędziła fajne przedpołudnie i umówiliśmy się na wizytę w domu spokojnej starości żeby mieszkańcom tam żyjącym przynieść trochę uśmiechu i rozweselić dni

już się cieszę :D

20:24, guliver_i_ja
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 lutego 2011

W terapii nadwrażliwości na dotyk ważnym elementem są sprzęty o różnych fakturach. Jedną z takich grup są przedmioty z kolcami (różne naty, piłki, wałki, trawki itp) Pancia z trudem się przyzwyczaja do tych nazwijmy to ładnie zabawek i jakoś przestała lubić i przytakiwać na zdanie "Najlepiej siedzi się na trawie". Chodzić ani stać na niej też nie chce i tylko ja na spółkę z panem Darkiem próbujemy ją przekonać że masaż albo zabawa albo rehabilitacja przy użyciu tych sprzętów jest całkiem fajna.
Wtajemniczeni w naszą rehabilitację wiedzą że istotnym dla nas sprzętem była taka duuuuuuuża 100 cm piłka z kolcami. Z przyjemnością oświadczam że dzięki naszym przyjaciołom wczoraj dotarła do nas ta nowa kolczasta przyjaciółka pani.
Przerażona jej ogromem i samą myślą o terapii z jej użyciem poprosiła ładnie pana terapeutę czy nie mogliby we wtorek tylko na tę czerwoną przyjaciółkę patrzeć.
Ugodowy rehabilitant ku zdziwieniu pacjentki przytaknął, ale w kilka sekund później doprecyzował że od wczoraj do wtorku będzie miała szansę zapoznać się z kolczastą koleżanką ale popołudniu to już trzeba przypieczętować tę nieśmiałą relację pracą rehabilitacyjną.

I zaczęło się ...
Pancia kombinuje strasznie gdzie się schować i co wymyśleć żeby uniknąć bądź zminimalizować odczucia w czasie tych pewnie nie łatwych dla niej zajęć...
A pies wymyślił do grupy przyjaciół z kolcami powinien dołączyć jeszcze jeden będący motywatorem do wszelkich kolczastych i bolących działań terapeutycznych - nic więcej pisał nie będę tylko wam pokażę nasz kolczasty sprzęt z dodatkiem tego czegoś wyjątkowego (to niestety efekt pracy programu do łączenia zdjęć) na widok czego pancia z uśmiechem polubiłaby wszelkie działania terapeutyczne.


dla niewtajemniczonych to kochane kolczaste stworzenie to pigmejski jeż afrykański  :)

Pewny jestem że na widok takiego kolczastego przyjaciela pani wybuchnęłaby dziką radością i zgodziłaby się na wiele......

23:49, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3

NOWA STRONA REHABILITACYJNA
Zapraszamy :)


ZOOTERAPIA I NOWY BLOG:
ZERKNIJ NA NASZĄ STRONĘ


PRZEKAŻ 1%:
Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA