Kto czyta tego bloga zapewne wie że perełką nieodżałowanej pasji mojej pani zawsze będą świnki morskie. Mając to na względzie nasi Przyjaciele umówili się z Eweliną na sobotnie popołudnie w Gliwicach, bo tam odbywała się wystawa świnek morskich.
Jednym z sędziów oceniających zwierzęta był Mateusz Kożuch, który gdy zaczynał swoją przygodę ze świnkami radził się mojej pani w kilku kwestiach. Raz nawet nasza świnka mieszkała w jego hodowli w celach towarzyszenia pewnej samiczce i z tej pary urodziły się trzy czarne prosiaczki :) Ślad genetyczny naszej hodowli :)
Minęło wiele czasu od tamtych chwil i choć wszystko się zmieniło i nikt już nie pamiętał mojej pani ona zostawiła w sobie tę perełkę pasji na zawsze.

jak nasza kochana Krówka
Eska

Denver i Eska ... były podobne
Miło było choć na chwil kilka przypomnieć sobie te wszystkie moje kochane pycholki i ten radosny pisk gdy wchodziło się do łazienki albo otwierało lodówkę. A towarzystwo tych wspomnień było również wyjątkowe bo Marzena Mateusz (aż dwóch jest w tym wpisie) i Ola zaprzyjaźnili się z nami z powodu świnek i teraz mieszka u nich Majka urodzona w ostatniej fazie naszej nieodżałowanej świnkowej pasji.
Wśród świnek w jednym z pudełek na brykiecie siedział ktoś :)

Pani po raz pierwszy widziała takiego ktosia na "żywo" i dzięki Mateuszowi nr 2 mogła nawet przez moment go mieć na kolanach:)

ktoś pani powiedział że ten uśmiech i błysk znaczy tylko jedno...
KIEDYŚ W NASZYM DOMU ZAWITA KOLCZASTY PRZYJACIEL
Na koniec przyszedł czas na przyjacielskie spotkanie w kawiarence...
Z przyczyn technicznych - braku kolejnego fotografa - Mateusz postanowił za cenę braku swego wizerunku na zdjęciu uwiecznić kobiecą delikatność w pewne sobotnie popołudnie za które ja jako pies asystujący mojej pani w jej imieniu bardzo DZIĘKUJĘ :)
