RSS
poniedziałek, 14 maja 2012

Udostępniam ten wpis Mojej Pani
pozdrowienia Guliver


Kochani Rodzice MOICH DZIECI

Bardzo dziękuję za okazywane mi w ostatnich trudnych dla mnie tygodniach wsparcie.
Wasza obecność pośrednia czy bezpośrednia często przypomina mi, że muszę znaleźć w sobie siły wbrew wszystkiemu dla dobra NASZYCH DZIECI.
Większość z Was doskonale wie jak wygląda trudny proces rehabilitacji i jak istotna jest jej ciągłość, dlatego pewnie wybaczacie mi trudniejszy czas.
Szczególne podziękowania:

  • Iwonie (mamie Hani) - Za to że wierzy iż kiedyś nauczę się chodzić tiptopkami :), zawsze wspiera w tych najtrudniejszych momentach, współuczestniczy w działaniach rehabilitacyjnych mojego terapeuty  i najważniejsze DZIELI SIĘ CAŁKOWICIE TYM CO DAJE JEJ NASZA HANIA.
  • Kasi (mamie Alicji) - Za to że mimo nawału pracy poświęca swój niedzielny czas po zajęciach dziecka na rady, dodawanie sił i optymizmu do pokonywania trudów nowego tygodnia, oraz za spełnianie terapeutycznych marzeń sprzętowych.
  • Ilonie (mamie Piotra) - Za cierpliwość w wieczorno nocnych rozmowach, otwartość na działania i słowa, wiarę w moje pedagogiczno - szkoleniowe zdolności, oraz zjawiające się nagle "Aniołki".
  • Marcie i Jędrzejowi (rodzicom Julii)- Za wszelką pomoc w stałym leczeniu zwierzęcych terapeutów, serce okazywane w trudnych momentach, oraz ogromną wyrozumiałość. 

 

Niech za Wasze wszystkie wymienione i niewymienione działania
spotka Was najcenniejszy dar - UŚMIECH DZIECKA



10:35, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 maja 2012

Jak to jest kiedy człowiek budzi się w jakby nie swoim ciele... ?
Trochę jakby nie nasz mózg sterował wszystkim tym w co opakowane są myśli i świadomość istnienia.
Przecież nie może być zbyt trudne poranne założenie spodni, albo napicie się czegoś z butelki tak po prostu... a jednak...
Jakby nie nasze mięśnie i kości ktoś wsadził do naszego pokrowca żeby nikt w pierwszej chwili nie zobaczył różnicy...
I uczysz się na dany dzień od nowa że żeby wstać musisz złapać się czegoś innego niż zawsze, albo w najgorszym wypadku przyjmujesz do głowy że dziś sama nie wstaniesz bo tylko twoje myśli czegoś chcą a nie twoje ciało z tego dnia ma zupełnie inne plany. Potem śniadanie i ból świadomość że trzeba mówić wolniej ... w czyimś tempie, łykać trochę inaczej żeby w ogóle móc cokolwiek zjeść bez obaw że za 15 min coś poza tobą zdecyduje że twój organizm tego posiłku nie chce przez duże N.
Chcesz zrobić pranie? Masz przecież wypracowany na to patent... tylko ktoś zapomniał wyłączyć to uczucie że masz nie swoje jeszcze mniej sprawne plecy  i podmienione nocą ręce...
TRUDNO.
Obudziłaś się inna i ucz się siebie od nowa dziś jutro i w kolejne dni bo nikt nie obiecywał że będzie dobrze a przecież już jesteś za ............. na to żeby wierzyć w czary.

Odpowiedzialna za konsekwencje... innej siebie.

18:37, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 maja 2012

Złota myśl na dziś : Duży mały człowiek albo mały duży człowiek w końcu zostaje z konsekwencjami działań sam

Złote smutki: ... są w braku pomysłu na kolejny krok...

Złoty środek: nie umiem go znaleźć

23:21, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 maja 2012
piątek, 27 kwietnia 2012

Pan terapeuta mówi czasem do Eweliny  że rehabilitacja powinna być kolorowa i że kiedyś trzeba dać sobie czas na zabawę - w myśl jego słów Pani postanowiła dać taki zabawowy czas swojej Hani która przecież cały czas dzielnie pracuje :)

I dla uśmiechu dziecka poczyniła pewne kroki ku takiej niespodziewanej radości tych mniejszych
Zobaczcie jak było kolorowo

A kuku to ja:)

Poćwiczyliśmy rączki

nóżki pochodziły po kolcach

było bardzo kolorowo...

Bo dla uśmiechu dziecka można wiele


23:30, guliver_i_ja
Link Komentarze (1) »
piątek, 20 kwietnia 2012

Wbrew przewidywaniom pancia mimo wielkiego kryzysu "dnia czwartego" nie dała za wygraną i samotnie na placu boju toczy walkę sama ze sobą... może po to żeby jednak samemu zobaczyć że nie jest taka do niczego - może dlatego że czuje iż częściej używana przez nią strona ciała osłabła... sam nie wiem jaka jest tej wojny prawdziwa przyczyna - MOŻE WCALE NIE FIZYCZNA

Jakaby nie była będę wspierał bo od tego właśnie jest pies asystent
tylko smutku u nas jakby więcej się zrobiło...

23:30, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 kwietnia 2012

Drugi dzień walki a froncie za nami!
Stan pacjenta stabilny ale szybko może ulec zmianie na gorszy bo wczorajsza noc po wizycie w szpitalu WIDMO wcale nie była wypoczynkiem... Potem na polu bitwy z asymetrią trzeba było zakamuflować się w profesję detektywa i nie licząc na pomoc specjalnych jednostek NFZp (Narodowego Frontu Zniszczenia pacjenta) spróbować chociaż odnaleźć swoich lekarzy by czuć się choć odrobinę bezpieczniej...
Jak się w procesie poszukiwań pani Doktor N okazało - pomocni stali się przyjaciele i mimo zupełnie z pozoru przegranej bitwy o świadomość pacjenta że jest nie tylko pod opieką profesjonalnych terapeutów ale i Lekarza któremu mimo lęku ufa - Udało się!

Moja pancia choć obolała i kontuzjowana tego dnia mogła się czuć jak wygrany :) bo stało się coś niemożliwego.

Podziękowania za rodzicielską opiekę Pani i panu z dawnych lat...

23:44, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 kwietnia 2012

Po wczorajszych zajęciach rehabilitacyjnych w myśl że z asymetrią wszelkiego typu walczyć należy uparta Ewelina rozpoczęła  siedmiodniowy etap ataku frontowego na siebie samą bo...
W sumie nie wiem czemu bo jak dla psa cała dyskusja była bardzo skomplikowana...

Wiem tyle że pan terapeuta na to nie nalegał ale dał pozwolenie na taką próbę.
I tak już wczoraj wieczorem gdy trzeba było do łóżka wejść odwrotnie pancia poniosła pierwsze rany naaa .... domyślcie się .... gdy wylądowała na podłodze ale nie poddała się.
Śpi odwrotnie niż jest jej wygodnie - w ogóle  jakaś teraz na odwrót jest, ale to przecież prawie jak WOJNA!

Mieliśmy dziś wolny od rehabilitacji wtorek i pani samotnie wybrała się do Tychów w celach nazwijmy to przekonania się o tym jak wygląda stan służby zdrowia w świetle pacjenta...

Chodziła korytarzami pewnego szpitala WIDMO zastanawiając się nad tym że nie budynek dawał poczucie bezpieczeństwa a pracujący w nim lekarze... i ktoś nie pomyślał że pewne decyzje dotkną nie tylko sam personel szpitala ale rzeszę pacjentów z których każdy ma inną historię i jedyne czego chce to czuć się bezpiecznie...
A teraz tydzień temu zniknął oddział i zniknęli lekarze... gdzie??
Nikt nic nie wie...

Dochodzę do wniosku że jeśli sytuacja sie nie zmieni cudem to będę leczył moją panią u weterynarza bo im ufam.

I jak ona ma się nie bać....

23:55, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 kwietnia 2012

Kto czyta tego bloga zapewne wie że perełką nieodżałowanej pasji mojej pani zawsze będą świnki morskie. Mając to na względzie nasi Przyjaciele umówili się z Eweliną na sobotnie popołudnie w Gliwicach, bo tam odbywała się wystawa świnek morskich.
Jednym z sędziów oceniających zwierzęta był Mateusz Kożuch, który gdy zaczynał swoją przygodę ze świnkami radził się mojej pani w kilku kwestiach. Raz nawet nasza świnka mieszkała w jego hodowli w celach towarzyszenia pewnej samiczce i z tej pary urodziły się trzy czarne prosiaczki :) Ślad genetyczny naszej hodowli :)

Minęło wiele czasu od tamtych chwil i choć wszystko się zmieniło i nikt już nie pamiętał mojej pani ona zostawiła w sobie tę perełkę pasji na zawsze.


jak nasza kochana Krówka
Eska

Denver i Eska ... były podobne

Miło było choć na chwil kilka przypomnieć sobie te wszystkie moje kochane pycholki i ten radosny pisk gdy wchodziło się do łazienki albo otwierało lodówkę. A towarzystwo tych wspomnień było również wyjątkowe  bo Marzena Mateusz (aż dwóch jest w tym wpisie) i Ola zaprzyjaźnili się z nami z powodu świnek i teraz mieszka u nich Majka urodzona w ostatniej fazie naszej nieodżałowanej świnkowej pasji.

Wśród świnek w jednym z pudełek na brykiecie siedział ktoś :)

Pani po raz pierwszy widziała takiego ktosia na "żywo" i dzięki Mateuszowi nr 2 mogła nawet przez moment go mieć na kolanach:)


ktoś pani powiedział że ten uśmiech i błysk znaczy tylko jedno...
KIEDYŚ W NASZYM DOMU ZAWITA KOLCZASTY PRZYJACIEL

Na koniec przyszedł czas na przyjacielskie spotkanie w kawiarence...
Z przyczyn technicznych - braku kolejnego fotografa - Mateusz postanowił za cenę braku swego wizerunku na zdjęciu uwiecznić kobiecą delikatność w pewne sobotnie popołudnie za które ja jako pies asystujący mojej pani w jej imieniu bardzo DZIĘKUJĘ :)

23:02, guliver_i_ja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91

POMÓŻ ZROBIĆ KROK:


PRZEKAŻ 1%:


Zooterapia:

Tu się szkoliłem:

Tutaj są moi lekarze:


GOLDENY TOP LISTA